Opinie na temat zapachów męskich
Zakładki:
Dotychczasowe Recenzje
Polskie blogi perfumowe
Strony perfumowe
Zagraniczne blogi perfumowe
RSS
piątek, 24 kwietnia 2009

Idealnie wyważony - dla mężczyzny XXI wieku

Muszę przyznać, że ciecz zamknięta we flakonie o kolorze pogodnego nocnego nieba zrobiła na mnie spore wrażenie. Szacunek dla duetu nosów z Givaudana za stworzenie zapachu idealnego na obecne czasy. Ta ze wszech miar przyjemna dla nozdrzy i jednocześnie całkiem niebanalna kompozycja ma uniwersalny charakter i świetnie pasuje zarówno do garnituru jak i do stroju mniej formalnego. Sprawdzi się i w letni upalny dzień, i w zimową mroźną noc. Raczej nie licuje jednak z letnim stylem sporotwym (T-shirt, jeansy). CODE jest lekko słodki, świeży, dość intensywny i trwały (8-10h). Rozpoczyna się soczyście i od razu mi się podoba. W miarę upływu czasu "na wierzch" wydobywa się prawdopodobnie specyficzny akord kwiatu drzewa oliwnego - intensywny i może najbardziej kontrowersyjny w całej kompozycji (przy czym ta kontrowersyjność jest raczej symboliczna). Finał to ciepłe, komfortowe nuty gwajaku i fasoli tonka, a gdzieś na samym końcu ja bynajmniej wyczuwam delikatne piżmo. KOMFORTOWY. To chyba najlepsze określenie CODE. To jedne z tych perfum w mojej kolekcji, których używam, gdy nie wiem, co wybrać. CODE jest dla mnie takim wyjście awaryjnym, które mnie nigdy nie zawiedzie. Z pełnym przekonaniem postawiłbym CODE w jednym rzędzie z CH 212 Men jeśli chodzi o nowoczesne męskie zapachy, choć CODE jest bardzie uniwersalny i jednocześnie ma więcej charakteru. To również świetny zapach na prezent - spodoba się raczej każdemu. W tym tkwi zarówno jego siła, jak i słabość. Ja oceniam go pozytywnie. Po prostu lubię go nosić. A flakon.... No cóż - piękny w swej prostocie, tajemniczy, o jednak dość niecodziennym kształcie i choć wygląda na czarny, to czarnym wcale nie jest...... Thumbs up!

  • typ zapachu:  orientalny
  • nuty głowy: bergamotka, cytryna
  • nuty serca: kwiat drzewa oliwnego
  • nuty bazy: drewno gwajakowe, fasola tonka
  • twórca: Antoine Maisondieu i Antoine Lie z Givaudan
  • rok wprowadzenia: 2004
  • moja klasyfikacja: nowoczesny, superuniwersalny, świezo-ciepły, na każdą okazję z wyjątkiem sportowej,  
  • moja ocena w skali 1-6:
  • kompozycja: 5
  • trwałość: 5
  • flakon: 5 
08:59, fqjcior
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 kwietnia 2009

Jak wzorzec metra w Paryżu...

Opisywać ten perfum to jak recenzować klasyczne dzieło literackie sprzed wielu lat, którego fabułę autor postanowił oprzeć na temacie, który dotąd był jedynie jednym z wątków innych dzieł. Po nim znalazło się wielu innych  naśladowców, ale chyba żaden nie dorównał pierwowzorowi. Doczekał się niezliczonej liczby recenzji, w zdecydowanej wiekszości pozytywnych. Krótko mówiąc wciąż żywy pomnik. Perfumeryjny odpowiednik wzorca metra. Vetiver Guerlaina jest i będzie punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń perfumiarzy. Jest dla mnie szokiem, że pomimo półwiekowej historii Vetiver jest zaskakująco nieprzemijający, ultrauniwersalny, nic ale to nic się nie zestarzał. Vetiver rozpoczyna się cytrusowo, jak klasyczna woda kolońska. Nuty te orzeźwiają i fantastycznie energetyzują. Potem wyłania się ostra, kwaskowata nuta wetiweru, która dominuje przez jakieś 2-3 godziny, by ustąpić miejsca pieprznemu finiszowi. Jakże proste i jakże genialne. Dodam, że opisuje tu wersję z 1996 r. widoczną na poniższym zdjęciu, a nie reedycję z 2000 roku, ale podobno zapach pozostaje niezmienny od początku, pomimo wielokrotnych zmian designu flakonów (choć specjaliści z forum Basenotes wyczuli subtelne różnice zapachowe...). Tak czy inaczej Vetiver przypadł mi bardzo do gustu jako elegancki, męski, niezobowiązujący energetyzujący zapach dla MĘŻCZYZN (bo jednak nie dla chłopców)... Używając go czuję klasę, prostą elegancję - nie spiętą, raczej lekko wyluzowaną, żeby nie powiedzieć nonszalancką...

  • typ zapachu:  aromatyczno-zielony
  • nuty głowy: bergamotka, kolendra, cytryna, mandarynka, kwiat pomarańczy
  •  nuty serca: wetiwer, drewno cedrowe
  •  nuty bazy: tabaka, pieprz, fasola tonka, orzech włoski
  • twórca: Jean-Paul Guerlain
  • rok wprowadzenia: 1959/ 2000 (reedycja)
  • moja klasyfikacja: świeży, orzeźwiający, typowo męski, stara francuska szkoła perfumiarska, uniwersalny - na wszelkie okazje i pory roku, choć ja prefruję go na ciepłe dni, 
  • moja ocena w skali 1-6:
  • kompozycja: 5
  • trwałość: 4 (ok. 8 h)
  • flakon: 4 
 

14:34, fqjcior
Link Dodaj komentarz »

Retrospekcja - szyprowa siła męskiej tradycji.

YSL nigdy nie obawiał się iść pod prąd aktualnym modom, także w dziedzinie perfum. Takie kompozycje jak: Opium, M7, Kouros dalkie były od "obowiązujących" w danym czasie mainstreamowych tendencji. Nie inaczej rzecz się ma z Rive Gauche. Tym razem Mistrz Jacques Cavallier (a jakże!) zamknął we flakonie Rive Gauche przeszłość i wymieszał ją z pierwiastkami nowoczesności. Powstało arcydzieło na wskroś nowoczesne, jednak głeboko tkwiące w tradycji męskich "woni". Często na forach i portalach poświęconych perfumom spotykam się z opiniami, że RG to zapach, jakim emanowali mężczyźni kilkadziesiąt lat temu, gdy wychodzili z tzw. barber shopu czyli po prostu od fryzjera/ golarza. Być może.... Ja tych czasów nie pamiętam i nie mam takich doświadczeń, wiem natomiast, że RG jest po brzegi wypełniony pierwiastkami męskości. Jest tak jednoznacznie męski, że aż odbiera dech - nie tylko mnie, jak się okazało (na moją żonę wpłynął piorunująco :-). Tu nie ma miejsca na dywagacje, czy może go użyć kobieta, czy nie, bo to nie podlega kwestii - TO ZAPACH TYLKO DLA SAMCÓW :-) Ma RG w sobie coś z Drakkar Noir, ale jest moim zdaniem znacznie bardziej udaną kompozycją. Yves Saint LAurent (R.I.P.) wykazał się po raz kolejny wizjonerstwem i odwagą firmując tak nietypowy, jak na czasy w których powstał, zapach. Brawo. Mam wrażenie, że to własnie w wyniku pracy z domem YSL - podczas gdy Tom Ford był jego dyrektorem artystycznym - Cavallier wspiął się na wyżyny swojego geniuszu - M7, Rive Gauche, a wcześniej boskie Opium PH. Wszak to perfumiarz z dziada pradziada, urodzony i szlifujący swoje umiejętności nie gdzie indziej tylko w Grasse....Tam pod okiem dziadka poznawał tajniki perfumeryjnego kunsztu, tam rozwijał swój ponadludzki zmysł węchu, tam zgłębiał aromaty najcenniejszych tradycyjnych składników francuskiego perfumiarstwa. Efekty wyczuwam w RG - to bardzo francuski perfum. Intensywny, bogaty, drażniący nozdrza bezpardonowo, rozwijający się na skórze przez długie godziny, by pozostać na niej niemal wieczność... Powalająca intensywność, ekspozycja i trwałość, przy bardzo przyzwoitej cenie. Polecam tym, ktorzy cenią zapachy niebanalne, w których udało się zawrzeć pewien pomysł, zagadkę, za którymi kryje się przemyślana koncepcja przekuta doskonale w pachnący płyn. I jeszcze kilka słów o flakonie. Zaskakująca, leciutka aluminiowa puszka w poziome czarno-aluminiowe pasy - bardzo mocne w swej męskiej bezpośredniości i prostocie. Robi wrażenie. Na koniec warto dodać, ze na rynku dostępne są jeszcze wersje: light oraz intense (ta ponoć zawiera wiecej paczuli). I właśnie wersję intense chętnie bym potestował...  

 

  • typ zapachu: aromatyczno-szyprowy
  • nuty głowy: rozmaryn, anyż gwiaździsty, bergamotka
  • nuty serca: lawenda, goździk, geranium,
  • nuty bazy: paczula, drewno gwajakowe, wetiwer
  • twórca:Jacques Cavallier
  • rok wprowadzenia: 2003
  • moja klasyfikacja: świeży (ale nie świeżak), 110% męskości w wydaniu retro z nowoczesnym akcentem, na wszelkie okazje, dozować ostrożnie, klasa!
  • moja ocena w skali 1-6:
  • kompozycja: 5
  • trwałość: 5
  • flakon: 4
09:58, fqjcior
Link Komentarze (6) »
wtorek, 14 kwietnia 2009

MATE, ZIOŁA I ŻYWICE

Idealny zapach na wiosnę i lato, choć inny niż się spodziewałem. Nie wiem czemu nastawiłem się na kompozycję w stylu Jean-Claude'a Elleny - coś zielonego i transparentnego. A YERBAMATE jest owszem na początku nieco zielone, ale szybko ewoluuje w kierunku lekko słodkiego, nieco pudrowego zapachu, który trzyma się na skórze dobre 8 godzin. Jest raczej subtelny, nie narzuca się ani noszącemu, ani otoczeniu. Pod wpływem ciepła (słońca!) odsłania swą złożoność, podczas gdy w chłodniejszym otoczeniu jest raczej jednowymiarowy. Tak czy inaczej to bardzo sympatyczna, radosna kompozycja dobra zarówno dla mężczyzny jak i dla kobiety (może nawet nieco bardziej). Jest to trzeci perfum Villoresiego testowany przeze mnie obok Vetivera i Uomo (oba fantastyczne!) i jest on najbardziej "uniwersalny płciowo" z całej trójki. Muszę przyznać, że YERBAMATE pachnie bardzo naturalnie, niesyntetycznie, co z pewnością wynika z zastosowania naturalnych olejków eterycznych (z czego Villoresi jest znany) i z jego świetnego "nosa". Reasumując jest to bardzo miłe pachnidełko, szczgólnie nada się na wiosenno-letnie wypady rowerowe, popołudnia przy grillu i wiele innych niezobowiązujących okazji.

 

  • typ zapachu: aromatyczno-zielony
  • nuty głowy: cytrusy, herbata, mięta, tarragon, brazylijski palisander, ylang-ylang
  • nuty serca: lawenda, nuty zielone
  • nuty bazy: żywica galbanum, francuska żywica labdanum, męch dębu, paczula, wetiwer, przyprawy
  • twórca: Lorenzo Villoresi
  • rok wprowadzenia: 2001
  • moja klasyfikacja: swobodny, beztroski, na luźne okazje, nieformalny, naturalny, zielono-pudrowy, unisex
  • moja ocena w skali 1-6:
  • kompozycja: 4
  • trwałość: 4
  • flakon: 5
13:01, fqjcior
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 kwietnia 2009

 Elegancka i subtelna męskość

To zapach dla mężczyzn pomiędzy 25 a 35 rokiem życia, ambitnych, zdeterminowanych i skazanych na sukces (to akurat skądś już znam...). Tak bynajmniej "targetuje"  go Courvoisier. Jest to pierwszy zapach pod marką tego znanego producenta wysokiej klasy koniaków. Jest dostępny tylko w luksusowych perfumeriach, a swą premierę miał podczas Duty Free Show w Cannes w październiku 2006. Na perfumeryjnych półkach znajdziemy jego wersję EDP (woda perfumowana) oraz EDT (woda toaletowa). Ja miałem okazję potestować wersję EDP. Jaki jest L'EDITION IMPERIALE ? Bardzo elegancki, dość subtelny, przyzwoicie trwały (dobre 8h) i w 100% męski. Choć w opisie nut nie znajdziemy koniaku/brandy, to jednak taki nieco "koniakowaty" akord ja bynajmniej odczuwam w nutach serca. Jest to moim zdaniem kompozycja drzewno-przyprawowo-skórzana, z lekkimi naleciałościami dymnymi. L'EDITION IMPERIALE rozwija się delikatnie, nie ma tu jakichś rewolucyjnych "zwrotów akcji". Rozwój tego zapachu na skórze jest raczej naturalny i nie kryje on w sobie żadnych niespodzianek. Jest raczej przewidywalny. To jednak nie jest zarzut, bo dominujące w nim przyprawowe i drzewne nuty bardzo mi odpowiadają. Czuję się w tym zapachu po prostu komfortowo jak w wygodnym skórzanym fotelu z lampką dobrego brandy w dłoni. Za przesadzoną jednak uważam cenę, która jednak nie przystaje do jakości tych perfum, a wzięła się z pewnością z założenia, że ma to być kosmetyk ekskluzywny, nie dla każdego, analogicznie jak to jest z alkoholami Courvoisiera. No cóż - na to już nic nie poradzimy.

  • typ zapachu: drzewno-skórzano-przyprawowy
  • nuty głowy: kolendra, mandarynka, kardamon, aksamitka
  • nuty serca: kalla etiopska, fiołek, cedr z gór Atlas, herbata
  • nuty bazy: skóra, ambra, jodła, wetiwer
  • twórca: Alexis Dadier
  • rok wprowadzenia: 2006
  • moja klasyfikacja: elegancki, stonowany, raczej formalny niż casual, dla wielbicieli Gucci PH I
  • moja ocena w skali 1-6:
  • kompozycja: 4
  • trwałość: 4
  • flakon: 5
09:41, fqjcior
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2