Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

PARFUMERIE GENERALE - ODSŁONA 2

Pierre'a Guillaume'a twórczości przeglądu ciąg dalszy...

 

PG 18 - orientalno-drzewny i kremowy CADJMÉRÉ

To najbardziej zielony zapach z czwórki tu opisywanych, drzewno-zielony jeśli chodzi o ścisłość. CADJMÉRÉ jest zielone, roślinne i iglaste, co pewnie jest sprawką gałązek mirtu i cyprysa, a także tajemniczych „soków roślinnych”. Z najbliższych skojarzeń pojawia się HINOKI Comme des Garcons, jednak zapach Guillaume’a jest znacznie bardziej subtelny, wyważony, delikatny no i pozbawiony nieco chemicznej terpentynowej nuty obecnej w drewniaku CdG. Zapach rozwija się w kierunku iglakowatym i efekt jest naprawdę przekonujący. Iglaki „odpuszczają” w końcowej fazie, która urywa się nagle jak zerwana taśma filmowa. To mój najwiekszy zarzut wobec CADJMÉRÉ – śliczny początek, intrygujące rozwnięcie, a potem miast „grand finale”  mamy ucieczkę w popłochu z pola walki. Zresztą w ogóle moc CADJMÉRÉ uważam za mocno niedostateczną, a  szkoda, bo to kompozycja ze sporym potencjałem. Niestety autor chyba zabrnął w ślepy zaułek i nie miał pomysłu na szczęśliwe zakończenie, więc z zakończenia zrezygnował. Oryginalne?


 

 

 

 

Nuty: palisander, drewno sandałowe, gałązki mirtu, aromatyczne soki roślinne, żywica cyprysa kenijskiego, kora drewna sandałowego, nasiona ambrette, wanilia

 

 

 

 

 

 

 

PG 21 - delikatna przyprawowo-orientalna FELANILLA

FELANILLA to obok COZÉ mój faworyt pośród opisywanego kwartetu. Przyczyna jest prosta – irys. Uwielbiam tę nutę. Zarówno w DIOR HOMME i jego odmianach jak i w PRADA INFUSION D’HOMME irys jest dla mnie najważniejszy. Bardzo specyficzna, lekko szorstka, papierowa nuta irysowa tutaj pięknie obtoczona jest w słodkich, orientalnych przyprawach. Piękny początek wprost zachwyca mocnym irysowym akcentem, który z czasem ustępuje królewskiej woni szafranu. Po czasie dołącza wanilia, by później po połączeniu się z ciepłą nutą ambrową stworzyć charakterystyczny delikatny orientalny temat kończący tę opowieść. Ładne to, ale troszkę krótkotrwałe i – z wyjątkiem początku – jakby trochę mało charakterne, leniwe, mruczące, kocie... Warto zwrócić uwagę na kolejny oryginalny składnik tych perfum: drewno bananowe. Pytanie czy to faktycznie molekuły wydobyte z budulca drzewa bananowego, czy może olfaktoryczny eksperyment, którego Guillaume ochrzcił bananowym, bo tak mu to zapachniało? Mając na uwadze tę charakterystykę – owszem, jak się wwącham, to jakaś taka niecodzienna nutka jakby bananowa się w akordzie bazy kręci...Nie muszę dodawać, że FELANILLA pachnie arcynaturalnie, co jest mam wrażenie trademarkiem młodego Francuza.







Nuty: wanilia, florencki irys, szafran, drewno bananowe (nuta drewniana z nutką bananową), siano, ambra





 

Gdybym miał pokusić się o znalezienie jakichś wspólnych cech wszystkich testowanych tu kompozycji Pierre’a Guillaume’a to byłyby to niebanalność i unikatowość kompozycji, zastosowanie oryginalnych składników (choćby konopie czy drewno bananowe), wrażenie naturalności, pięknie pomyślane akordy otwarcia, ale i niestety często rozczarowująca ich ewolucja na skórze – przynajmniej mojej. Dość kiepska moc i takaż trwałość to w mojej ocenie minusy perfum Francuza. Guillaume jest jeszcze młodym artystą i to się czuje. Jego kompozycjom brakuje ostatecznego szlifu. Obiecują więcej niż dają. Mimo to warte są uwagi i eksploracji choćby z podanych wyżej przyczyn. Co niżej podpisany czynić zamierza.

niedziela, 16 maja 2010, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw

Komentarze
Gość: Zaczytany, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/19 21:16:01
Witam Autora - szacuneczek za tak skrajnie obiektywne i subiektywne opisy zapachów i podziw dla talentu rozpoznawania cząstek pierwszych w nich zawartych.Przepraszam, że nie na temat powyższego artykułu, ale czy Szanowny Autor miał możliwość obcowania z Chanel Antaeus - ciekaw jestem opinii, bo dla mnie to absolutny numer jeden wśród męskich zapachów- mroczny, potężny, przyprawiający o zawrót głowy i chyba mało popularny (usłyszałem, że taki dziadkowy). Jeśli go Znasz to do jakiej rodziny zapachów można go zaliczyć, bo w opisach widziałem już różne kategorie. Jak dla mnie, to drzewno-orientalne pachnidło, choć mogę się mylić. Nawet Egoiste czy Opium to nikłe robaczki przy tym. Poza tym mam jeszcze inną propozycję: Comme des Garcons Incense Avignon - wiem, że może wydawać się kobiece, choć w ich opinii są bardziej męskie. Nabyłem małą próbkę (skuszony opiniami innych) i po prostu nogi mi się lekko ugięły pode mną, jakbym odnalazł coś czego szukałem od dawien dawna. Zapach dla mnie w ogóle straszny, bo nader prawdziwy, jednoznaczny i dosłowny, jak kościelne kadzidło od znajomego księdza, które czasami palę w mieszkaniu.Czy można takim czymś pachnieć, nie narażając się na zdziwienie czy śmieszność w oczach innych? A tak na marginesie: ostatnio zawojował mnie Gucci pour homme, lalique encre noir - wiem, wiem, trochę monotonny gust, ale nie mogę (poza Kenzo) znieść zapachów lżejszych, świeższych,delikatniejszych.Od nich po prostu mnie mdli i boli głowa ;-)
-
fqjcior
2010/05/20 18:56:16
Witam Zaczytanego :-) Dzięki za miłe słowo i "za czytanie" bloga rzecz jasna :-) ANTAEUSA oczywiście znam, a jego opis z pewnością pojawi się wkrótce. Mimo wszystko nie stawiałbym go w jednym rzędzie z EGOISTEM i OPIUM. Te dwa to faktycznie pierwsza liga orientalna, podczas gdy ANTAEUS to raczej drzewny szypr, choć jednak trudny do zaklasyfikowania, wyłamuje się "szufladkom". Fakt, że jest przepotężny i pod tym względem obecnie mógłbym go zestawić jedynie z KOUROSEM YSL. Pojedynek na moc byłby wyrównany ze wskazaniem na KOUROSA.
AVIGNON znam i chyba nawet coś na jego temat napisałem na blogu. Tego typu "zimne" kadzidło nie przypadło mi do gustu. Wolę kadzidła bardziej drzewne i tu spośród CdG zwycięża uroczy ZAGORSK. Sam jestem zwolennikiem drewna i kadzideł i bardzo niewele świeżaków przypadło mi do gustu. Szkoda życia na to by pachnieć ogórkami, "wodą" czy "morską bryzą" :-)