Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

PARFUMERIE GENERALE - ODSŁONA 1

Pierre Guillaume - twórca i właściciel marki PARFUMERIE GENERALE - to przedstawiciel młodego pokolenia francuskiej perfumerii artystycznej. Chemik z wykształcenia, twórca bardzo utalentowany i poszukujący. W swych dziełach często stara się umieścić jakiś oryginalny, nowy składnik. Uzyskuje nowe bądź znane już pachnące substraty poprzez nowatorskie metody, jak choćby osławiony i opatentowany „photo-affinage” (oczyszczanie, uszlachetnianie bądź „wygładzanie” olfaktorycznych szczytów – cokolwiek to oznacza - przy pomocy promieniowania ultrafioletowego). Guillaume łączy naturalną tradycję z technologiczną nowoczesnością. Testując kompozycje Guillaume’a rzeczywiście nie można oprzeć się wrażeniu, że mają one wspólny mianownik w postaci unikatowości, nawet w tak unikatowej z założenia dziedzinie jak perfumeria niszowa. Obecnie Francuz oferuje ponad dwadzieścia pachnideł, z których cztery miałem okazję testować. Oto wrażenia.

PG 02 - drzewno-orientalny, wibrujący-przyprawami COZÉ

Od pierwszych molekuł docierających do nozdrzy nie może być wątpliwości, że COZÉ - debiutanckie perfumy Pierre’a Guillaume’a (choć z numerem 02) - to zapach niszowy. Z wielu względów. Ze względu na podjęty temat, wykorzystane składniki, zastosowane metody, wykonanie, wreszcie ze względu na aromat sam w sobie. Gęsty, pikantny, wibrujący. Bajecznie piękny i wspaniale enigmatyczny COZÉ jest zapachem pionierskim. Oparty na aromacie olejku uzyskanego z nasion rośliny Canapa Sativa, znanej nam jako konopie indyjskie. Guillaume stworzył tym samym perfumiarski precedens, bowiem ekstrakcja i użycie tego olejku w jego wykonaniu była pionierska, a sam Guillaume ma zastrzeżone do niego prawa. Zapomnijmy tu o syntetycznych odwzorowaniach cannabis, technologii headspace i innych nowoczesnych technikach pozyskiwania olfaktorycznych wzorów. COZÉ otwiera się na skórze absolutnie niesamowicie. Pieprzna nuta cannabis zmiksowana z oleistą bazą zachwyca swą pikantnością i gęstością. Po chwili do gry dołącza pieprz i pimento. Robi się niebywale pikantnie. W dalszej części twórca również nie szedł na koncepcyjne skróty i dopełnił całości słodkimi nutami kulinarnymi kawy, wanilii i czekolady, a także drewnem hebanowym. Tyle tylko, że ja tych składników tu nie odnajduję. COZÉ kojarzyć mi się z dwoma cechami: sugestywną oleistością i pikantnością. O tak. Baza jest – przynajmniej na mojej skórze – nieco kwaśna, jakby wetiwerowa. COZÉ to gęsta, nasienna, pieprzowo-paprykowa zawiesina, która dla każdego zapachowego maniaka będzie prawdziwą ucztą. Jest tu co „smakować” i jest się czym delektować.

 

 

Nuty głowy: olejek z nasion konopii indyjskich (Canapa Sativa)

Nuty serca: pieprz, papryczka pimento, kawa

Nuty bazy: drewno hebanowe, czekolada, laski wanilii burbońskiej

 

 

 

 

 

 

PG 10 - gorzko-drzewno-orientalny AOMASSAÏ

AOMASSAÏ powstało z inspiracji Afryką Płd. i sztuką plemienia Baoulé, a jego przewodnim tematem są prażone orzechy laskowe podlane karmelem. Jest coś niesamowitego w początku tej kompozycji. Zanim odparuje alkoholowy nośnik dochodzi mnie ostra, słodkawa woń burbona. Chwilę później pojawia się aksamitna gorycz, urzekająca, bardzo delikatna. Mikstura przyrządzona ze składników jadalnych, jednak nie pachnąca w sposób typowo kulinarny. Zapach prażonych orzechów laskowych, a raczej jego olfaktoryczne odwzorowanie (trudno wyobrazić sobie by nawet najzdolniejszy perfumiarz pozyskiwał olejek z autentycznie wyprażonych orzeszków), zalanych karmelem, mógłby wypaść „ulepkowato”. Tak jednak się nie stało. Nie jest też orzeszkowo mdląco-dusząco jak MECHANT LOUP L’Artisana, chyba dzięki zrównoważeniu przy pomocy wetiweru, suszonej trawy czy gorzkiej pomarańczy (stawiam na petit grain). Dzięki temu zapach rozwija się w zielonym kierunku, nawet nieco zielono-herbacianym, co uważam za jego zaletę. Już po ok. 40 minutach w AOMASSAÏ wyraźna staje się nuta trawy, raczej świeżo ściętej, niż suszonej. Mimo wszystko patrząc na listę składników deklarowanych przez Francuza, zachodzę w głowę, jak to możliwe, żeby taka ich mnogość i rozmaitość pachniała tak w sumie prosto, nieskomplikowanie, żeby nie powiedzieć ubogo....


 

 

 

 

 

Nuty: karmel, prażone orzechy laskowe, przyprawy, wetiwer, drewno balsamiczne, gorzka pomarańcza, kadzidło, lukrecja, drewno Wenge, suszona trawa, żywice


 

 

 

 

 

cdn.

niedziela, 16 maja 2010, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw