Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

KOUROS vs. ANTAEUS - MITYCZNY POJEDYNEK OLFAKTORYCZNY 3/3

ANTAEUS Chanela ma wiele cech wspólnych z KOUROSEM. Przede wszystkim aromatyczno- fougere charakter kompozycji, wynikający z zastosowania tych samych lub podobnych składników. Akord głowy jest tu również słodko-ziołowy (mamy znany duet kolendry i szałwii) z większym jednak udziałem nut cytrusowych. No i  Polge nie odważył się umieścić tu aldehydów. W efekcie początek ANTAEUSA choć nieco podobny do KOUROSA, to jednak jest mniej krzykliwy, bardziej „miękki”, lepiej zbalansowany.Herakles i ANTAEUSANTAEUSA to także współgranie aromatycznych ziół (tymianek, bazylia, ale i początkowe kolendra oraz szałwia) z klasycznymi nutami kwiatowymi róży i jaśminu, choć brak tu znanych z KOUROSA aromatycznych przypraw – goździka i cynamonu.
Upływający czas uwypukla niezwykle charakterystyczną właśnie dla ANTAEUSA nutkę organiczną, zwierzęcą, za którą prawdopodobnie odpowiada użyte kastoreum (wydzielina gruczołów bobra, których ten używa do natłuszczania futra, a także do oznaczania swego terenu). Niektóre źródła podają, że w bazie użyto absolutu wosku pszczelego, i że kompozycja zawiera nutę miodową. Rzeczywiście w sercu wyraźnie czuć miód, a ta specyficzna „bobrowa” organiczna nutka rzeczywiście przypomina zapach wosku pszczelego. Tak czy siak ANTAEUS rozwija się na skórze bardzo dostojnie, wręcz nobliwie i bardzo po francusku. Jego trwałość jest bardzo dobra. Zaaplikowany rano starcza spokojnie do godzin popołudniowych. Moc i intensywność ANTAEUSA też są na wysoki pułapie (aczkolwiek porównując cokolwiek do KOUROSA, ma się wrażenie, że jest to dość "słabe"...).  Flakon - badzo elegancki, absolutnie wspaniale błyszcząco czarny (dla kontrastu z matowym białym KOUROSEM?) z białymi literami. Prosty klasyczny kształt, a całość designu emanująca mocą, siłą, męskością i.... mrocznością. Klasa. Ciekawostką jest fakt, że ANTAEUS jest (a przynajmniej był kilka lat temu) ulubionym pachnidłem aktora Jana Nowickiego. Muszę przyznać, że pasuje do niego idealnie.


nuty głowy: cytryna, limonka, kolendra, mirt, szałwia

nuty serca: tymianek, bazylia, róża, jaśmin

nuty bazy: kastoreum, labdanum, mech dębu, paczula,

twórca: Jacques Polge

rok wprowadzenia: 1981

moja klasyfikacja: supermęski, elegancki, zrównoważony, uniwersalny co do okazji, raczej na chłodniejsze dni (i noce!), dla dojrzałych mężczyzn (raczej po 50-ce :)

moja ocena w skali 1-6

kompozycja: 6*

trwałość: 5*

flakon: 5

*) drobnym druczkiem chcę nadmienić, że swego czasu zużyłem miniaturkę ANTAEUSA, której wiek nie był mi znany. Zapamiętałem ten zapach o jakieś 20% mocniejszy, z mocniejszą nutą kastoreum, w porównaniu do egzemplarza, którego testy stały się podstawą do niniejszej recenzji. Reformulacja czy zwykłe dojrzewanie perfum? Odpowiedzi niestety nie znam.

PODSUMOWANIE

Obie kompozycje mają wyraźnie zaznaczony pierwiastek organiczny, zwierzęcy. W KOUROSie czyni to cywet, który ujawnia się wyraźnie w akordzie bazy. W ANTAEUSie kastoreum, które przedstawia nieco inny typ zwierzęcości, mniej bezpośredni i mniej jednoznaczny w porównaniu z cywetem, jednak wyraźnie obecny. KOUROS może być propozycją atrakcyjną dla mężczyzn w różnym wieku (z wyłączeniem wieku młodzieńczego :), podczas gdy ANTAEUS w mojej ocenie jest doskonałym uzupełnieniem i podkreśleniem męskości dojrzałej – faceta po 50-ce. KOUROS sprawia wrażenie nieco przeładowanego składnikami i nutami, może nieco przytłaczać silną aura, jakby olfaktoryczną ścianą. ANTAEUS zaś - choć prawie tak  mocny (prawie "robi tu jednak rożnicę") - wykazuje nieco większe uporządkowanie, wyważenie składnikowe i nutowe. Ma więcej klasy, spokoju i dojrzałości, w miejsce mocy i zadziorności, które aż biją od KOUROSa.

WERDYKT

Zwycięzcą tego zapachowego pojedynku – ku mojemu zaskoczeniu - jest KOUROS. Przekonał mnie swą powalającą męską nutą z tym zwierzęcym akcentem, gigantyczną mocą i nieprawdopodobną trwałością. Wartości w moich oczach na pewno dodała mu jego legenda – bo tak trzeba określić to, co na forach piszą o tym pachnidle entuzjaści perfumowi z całego świata. Żeby jednak nie umniejszać wartości ANTAEUSa dodam na koniec, że to jedyny godny przeciwnik KOUROSA jakiego znam... Remis ze wskazaniem?..... Nie – jednak KOUROS.


 

niedziela, 30 maja 2010, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw

Komentarze
2010/05/31 15:57:38
PIĘKNIE ! Czekałem i sie doczekałem, wspaniala recenzja.
ja podchodziłem do tego zapachu kilka razy. po przeczytaniu róznych opini o Kourosie byłem mega zaintrygowany tym zapachem. pisali o nim jak o legendzie (bo chyba legenda sie stał) z jednej strony 'król' zapachów a z drugiej 'śmierdziel wszechczasów' hmm musiałem go powachac ! szukałem w sephorze w douglasie i nigdzie go nie było. w ciemno troche sie obawiałem zakupu no i pewnego razu podczas rozmowy z pania z sephory zapytałem ze był kiedys u nich Kouros, odparła ze tak ale juz jest wycofany i otworzyła szuflade ze starymi testerami, no i sie ukazał cudny biały flakon :) oczy zabłysły i pomyslalem nadeszła wielka chwila, nie wiedziałem czego sie spodziewac no i test na papierku bo na reke nie mogłem sie odwazyc nie wiedzac jak to pachnie. hmm jest ładnie, nic smierdzacego. poprosiłem o próbke. cała droche powrotna wachałem i zapach mna zawładna, ale w jakis dziwny niefajny sposób. zaczałem sie go zwyczajnie bac, jakies dziwne stany lękowe. istny Silent Hill w głowie. nie mogłem wyrzuciłem próbke !! nie mogłem zapomniec tego ze zapach wywołał u mnie takie emocje. po kilku tygodniach powrócilem po kolejna próbke i zaczałem testy od nowa. Poezja, cos fantastycznego, ta MOC ! kupiłem po tygodniu :) dzieki za recenzje, dodam tylko ze ja w pierwszych nutach czuje mocno eukaliptus. jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam. wzruszony maniek69
-
Gość: pitek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/01 19:10:46
Myśle że wiele osób czekało na ten opis...dla mnie bez dyskusji wygrywa kouros...ten zapach to sztuka. Niestety ostatnimi czasy zapytałem o zapach w jednej znanej perfumeri i pani sie mnie pyta ,,co to takiego?? i oczywiscie chciała mi wcisnąć jakieś landrynkowe coś bez duszy i klimatu...Potem uzyskałem informację iż zapach jest wycofany pomimo tego że świetnie się sprzedaje :( i gdzie tu logika?? na szczęscie posiadam zapasy...
-
2010/06/01 21:56:33
rowniez spotkałem sie z takim pytaniem ze strony sprzedawczyni odnosnie Kourosa jak i Zino Davidoff. przykre to bo od pani z perfumerii wymagam troche wiecej niz znajomosc kilku modnych zapachów.
-
fqjcior
2010/06/01 22:54:59
Właśnie. Temat poziomu obsługi i wiedzy personelu perfumerii sieciowych nt. perfum męskich (o damskich się nie wypowiem, bo nie wiem) pozostawia dużo do życzenia. Podejrzewam, że nie ma większego znaczenia podczas rekrutacji, czy aplikantka ma jakąś sensowną wiedzę choćby nt. grup zapachowych, historii perfum, przełomowych kompozycji itp. Ważne żeby zaakceptowała warunki zatrudnienia (z tego co czytałem na forach dość mizerne) i nagabywała każdego klienta z odpowiednią (przesadną) częstotliwością, co mnie osobiście irytuje. Czasem - gdy kolejna miła Pani pyta mnie, "czy w czymś pomóc?" - wdaję się w dyskusję i .... no cóż.... Ale nie każdy przecież jest perfumowym maniakiem. Ludzie po prostu chcą przychodzić do pracy, odpracować swoje godziny i wrócić do domu, czekając dnia wypłaty i pewnie łudząc się na jakieś bonusy w postaci kosmetyków. Po co im większa wiedza na temat sprzedawanych zapachów? A może kompetentny presonel na poziomie (tu też mam sporo "ale" bo opisywanie zapachów jako "cieżkie". "słodkie","świeże" itp. i nic ponad to) zwiększyłby sprzedaż perfum? Może klienci przychodzący do perfumerii chcieliby być potraktowani serio, dowiedzieć się czegoś nt. składników, nut, akordów, mieć możliwość dobrania zapachu do swego stylu, okazji, pory roku itp.? To są pytania do ludzi zarządzających Douglasem czy Sephorą w Polsce, na które oni albo nie chcą, albo nie umieją odpowiedzieć. Albo - jak to w naszej Polsce często w różnych branżach bywa - mają to gdzieś...
P.S. Raz w życiu miałem okazję być "obsłużonym" przez "Panią sprzedawczynię" w perfumerii w sposób, który zrobił na mnie wrażenie i usatysfakcjonował mnie, mimo iż nic w niej wtedy nie kupiłem. Było to GALILU OLFAKTORY, a przemiła Pani mogła opowiadać o każdym zapachu całe historie.
-
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/06/02 13:34:27
Tekst czytałem z wielką przyjemnością.
Zgadzam się z przedmówcami, świetna recenzja.
Najbardziej twórczy opis Kourosa jaki można znaleźć w sieci.
-
2010/06/02 15:26:52
za kazdym razem gdy wdam sie w rozmowe z pania z np. Sephory odnosze wrażenie ze to ja mógłbym jej w czyms pomoc odnosnie zapachu anizeli ona mnie :P oczywiscie nie chce tu sie wymadrzac bo wybitnym znawca takim jak np. fqjcior nie jestem, ale taka jest prawda.
-
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/06/02 17:55:45
Dlatego, jak tylko rozeszły się pogłoski, że fqjcior zakłada perfumerię,
odezwały się we mnie dwa przeciwstawne odczucia.
Pierwsze — zazdrość (nie pozwalająca na normalne funkcjonowanie)
ale zarazem ulga — będzie wreszcie w sieci pierwsza perfumeria
z profesjonalną obsługą.
Rozumianą nie tylko jako szybkość wysyłki czy staranne jej opakowanie.
-
Gość: on_kolorowanka, *.piekary.net
2010/06/03 12:43:18
Zgadzam się z tym! Najistotniejszym elementem podczas rekrutacji jest wyczucie czy kobieta byłaby w stanie sprzedać w perfumerii marchewki jeśli weszłyby na markę własną czy nie. Jeśli wykazuje takie skłonności, umowę ma w przysłowiowej kieszeni. Osoby posiadające zapachową wiedzę, bo takie też, rzadko jednak się trafiają nie są szanowane w wielkich koncernach ponieważ podchodzą uczciwie do klienta spełniając jego oczekiwania tym samym rozmijają się z wytyczonymi celami. Trzeba by było zadać sobie pytanie co jest ważniejsze. Czy zadowolenie klienta, który wróci z powrotem do kompetentnej konsultantki czy realizacja targetu kosztem klienta, który zwyczajnie wyjdzie zawiedziony/. Temat tak obszerny, że można by było pisać pracę magisterską tylko by trafiła ona w odpowiednie ręce i przyczyniła się do wyluzowania wyścigu szczurów, który odbija się na słabej psychice personelu oraz klientach, którzy nieświadomi oczekują zwyczajnej lojalności. Uważam, że perfumerie POWINNY mieć specjalistów od zapachów (dobrze wyszkolonych), wtedy było by z kim przystanąć na chwilę a tym wypadku sieci obierają kurs na drogerie, nie umniejszając nikomu
-
fqjcior
2010/06/03 15:09:11
aleksandrze - perfumeria byłaby spełnieniem jednego z moich marzeń - nie przeczę. Warunkiem musiałaby być jej "fizyczność", a nie wirtualność. Klasycznie pojęty lokal, oryginlanie urządzony, wypełniony perfumami z całego świata. Kontakty handlowe z twórcami-producentami (myślę to głównie o tzw. perfumerii niszowej, tudzież artystycznej, ale nie tylko), wizyty handlowe, kontraktowanie współpracy, zapraszanie twórców i osobistości ze świata perfum na wykłady i prezentacje. Autentycznie tym zająłbym się, gdybym...:-) No właśnie - to jedno z marzeń typu: "co zrobię jak wygram w "totka"?" ;-) Budżet takiego przedsięwzięcia bylby ogromny, a przewidywane zyski (żyjemy w Polsce) raczej skromne, jeśli w ogóle...
Tymczasem moja uwaga i moje starania idą w kierunku pogłębienia wiedzy nt. perfum, poznania (dosłownie) ich składników. Próbny własnej twórczości, ale to etap na znacznie później. Na razie skupiam się na warstwie poznawczej. Już nie pamiętam, kiedy (jeżeli w ogóle kiedyś) poznawanie jakiejś wiedzy dawało mi tyle radości, ekscytacji i inspiracji. Cel jest oczywiście ściśle określony. Czas pokaże, czy i - jeżeli tak - to na ile uda mi się go osiągnąć.
-
Gość: nowy48, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/03 16:02:15
No cóż. Anteus-a znam. Rzeczywiscie jest to propozycja dla dojrzałych panów, podkreślajaca i zaznaczajaca ich obecność. Drażni mnei nieco "koniec" czarnej elegancji bo taki delikatnie słodkawy, gryzący sie trochę z początkiem. YSL-a nie znam więc koniecznie muszę się zaznajomić-triochę przestraszony komentarzami na jego temat bałem się GO. Posiądę, poczuję i przeanalizuję...dzięki za tę recenzję...:P
-
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/06/03 19:56:50
Bardzo ambitnie podszedłeś do zagadnienia handlu pachnidłami.
Perfumeria stacjonarna, w takich ramach, jak opisujesz,
dla jednej, nawet zamożnej osoby,
byłaby nie do udźwignięcia finansowo.

Bycie szefem opisanej przez Ciebie perfumerii
to jak wygranie w konkursie na najlepszy zawód świata.
Niestety, tak mało realne, że aż nierealne.

Sądziłem, że sklep w internecie,
mógłby być przystankiem do stacjonarnej.

Nawet bardziej się cieszę, że wytyczyłeś sobie inny cel.
-
2010/06/10 19:03:04
zna ktos wersje Yves Saint Laurent Kouros Tattoo ? zastanawiam sie jak to moze pachniec.