Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

YSL M7 FRESH

Pomimo trwającej już jakiś czas przygody z niszą i mimo przetestowania sporej liczby propozycji massmarketowych M7 YSL pozostaje wciąż w ścisłej czołówce mojego prywatnego rankingu męskich zapachów. Nie ma sobie równych i już. Dwa lata po premierze jeden z twórców - Jacques Cavallier - dostał prawdopodobnie zlecenie stworzenia wersji świeżej M7. Tak powstał M7 FRESH.  Miało być bardziej świeżo, lżej i delikatniej. Formuła była prosta. Otworzyć kompozycję cytrusami, nieco doprawić imbirem w sercu i rozjaśnić, uzielenić liściem gorzkiej pomarańczy, by na końcu reaktywować znaną agarowo-wetiwerową nutę bazową znana z wersji klasycznej. Nutę, bez której M7 nie byłby M7. Cavallier wywiązał się z tego zadania w mojej opinii co najmniej poprawnie, czym nie jestem zaskoczony, bo to mistrz nad mistrzami, choć może czasem zbytnio rozmienia się na drobne. M7 Fresh z początku orzeźwia, by po kilkudziesięciu minutach przypomnieć, że pomimo Jacques Cavallieriż fresh, to jednak wciąż M7. Choć "skojarzenia to przekleństwo", to jednak w świecie perfum niezwykle o nie łatwo. No właśnie. Akord głowy M7 Fresh uzmysłowił mi, że gdzieś coś bardzo podobnego już spotkałem. Mianowicie w - młodszym o kilka lat - Tom Ford For Men. Tam w podobny sposób spróbowano połączyć cytrusy - w tym mandarynkę - z imbirem, jednak efekt jest zdecydowanie mniej przekonujący. Niemniej jednak jest tu pewne podobieństwo w zakresie akordów głowy. Poza tym to oczywiście mocno różniące się kompozycje, choć mają podobną konstrukcję i obie zawierają oryginalny i dość rzadki składnik: w M7 to oczywiście żywica drzewa agarowego (oud), zaś w Tom Ford For Men jest to cypriol. Klasyczny M7 pozostaje dla mnie rzeczą wieczorową i raczej jesienno-zimową. M7 Fresh natomiast jest świetną alternatywą na okres wiosny i lata. Warto zwrócić na niego uwagę także wówczas, gdy klasyczny M7 jest dla kogoś za mocny, za intensywny. Bo faktycznie fresh jest zdecydowanie bardziej delikatny i - poza dość mocnym cytrusowym otwarciem - mości się raczej blisko skóry i pozostaje tam dobre 6 godzin, subtelnie dając o sobie znać od czasu do czasu. Nie wychodzi on na pierwszy plan. Jest jakby „wspomnieniem” swego wielkiego przodka zalanym cytrusowymi sokami. Akord bazy zbliżony do „oryginalnego”, jednak mniej w nim dymnego wetiweru, mniej głębi. Testując obie kompozycje ciśnie mi się na usta takie oto obrazowe porównanie. Jeżeli klasyczny M7 wyobrażę sobie jako mocną, ciemną, aromatyczną herbatę, to M7 FRESH jawi mi się jako "dolewka" - napar powstały poprzez drugie zaparzenie raz już użytego suszu herbacianego. W tym przypadku dolewka doprawiona jest do smaku plasterkiem cytryny ze skórką (koniecznie). O ile nie praktykuję dolewek herbacianych, o tyle w przypadku M7 ta formuła sprawdza się całkiem przyzwoicie.

Flakon wersji Fresh jest identyczny w kształcie jak w przypadku klasycznego M7. Różnica to zastosowanie jasnego, transparentnego szkła na przedniej i tylnej ściance. Boczki flakony wyróżniają się brunatnym zabarwieniem znanym z klasycznego M7. Identyczny jest też dość oryginalny sześcienny atomizer – niestety niezbyt wygodny. Masywna zatyczka wykonana z tworzywa sztucznego nawiązuje barwami do flakonu.

Nuty głowy: mandarynka, grejfrut, bergamotka,

Nuty serca: imbir, oud, liść gorzkiej pomarańczy

Nuty bazy: piżmo, wetiwer

twórca: Jacques Cavallier

rok wprowadzenia: 2004

moja klasyfikacja: świeży, na ciepłe dni, cytrus z klasycznym drzewnym finiszem M7, oryginalny i bardzo niebanalny, dla chcących się wyróżnić

moja ocena w skali 1-6

kompozycja: 4

trwałość: 3,5

flakon: 4

piątek, 16 kwietnia 2010, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw

Komentarze
2010/04/16 22:49:12
z zapachami YSL idziesz jak burza :P ale kiedy bedzie Kouros ?
-
fqjcior
2010/04/17 00:13:43
KOUROS czeka na najlepszy moment
-
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/04/17 12:33:57
Zawsze chciałem mieć M7.
Ponad trzy lata temu pojawił się w sklepach internetowych bardzo tani M7 Fresh.
Kupiłem. Użyłem kilka razy.

Nie przepadam za powielaniem opinii, a także za upraszczaniem zapachów do kilku słów.
W tym wypadku zrobię wyjątek, Fresh to coca-cola z cytryną.

Ja wolę pepsi więc pozbyłem się M7 Fresh.
Wydał mi się strasznie przeciętny.

Jedna rzecz, butelka, jak się nie mylę, była jednolitego koloru.
(Nawet ona nie przypadła mi do gustu.)

Dalej pożądałem M7.
Pojawił się jednak Encre Noir i chyba całkowicie zaspokoił moje wetiwerowe pragnienia.
Dodatkowo, fqjcior pisał o zmianie formuły i wyglądu M7 więc zrezygnowałem bez emocji.
__

dupasraka33 - kourosa nie będzie.
fqjcior nas zwodzi.
-
fqjcior
2010/04/17 23:22:58
aleksander - nie bierz mnie pod włos z tym Kourosem ;-)
Jeśli chodzi o wetiwer w ENCRE i M7 - to dwa zupełnie inne jego ujęcia. Polecam bardzo mocno klasyczny M7 w jednolitym ciemnobrunatnym flakonie, póki jeszcze można je znaleźć na allegro. To naprawdę wyjątkowy zapach. Ale chyba się powtarzam :-)
-
2010/06/07 19:36:39
Z tego co się orientuję wycofano go z produkcji...szkoda
-
Gość: pitek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/16 20:16:57
Jeśli chodzi o zapachy YSL odechciewa mi sie wchodzić do perfumerii...Bo nic już w nich nie ma poza Opium (to akurat super i pewnie patrzeć jak wycofają) i L Homme któe zupełnie mnie nie rusza. Dawniej jak widziałem na pułkach asortymen YSL to było coś :) fantastyczne orginalne zapachy któe niestety zaczęły stopniowo znikać z półek...ma ktoś może wiedze jak sprawa się ma za granicą naszego kraju?? tam też większość zapachów YSL kończy karjere??
-
fqjcior
2010/06/16 22:27:44
L'Homme - w każdej wersji - to zapach skrojony na miarę XXI w, czyli nijaki, byle jaki, podobny do wszystkiego. Będąc poprzedni tydzień w Szwecji stwierdziłem, że oferta męskich perfum designerskich jest w ogóle strasznie okrojona do tzw. podstaw. Na promie zaś zostałem zaskoczony, bo obok L'Homme i wersja La Nuit znalazłem tam jedynie....KOUROSa! W Mediolanie oferta YSL podobna jak w Polsce, czyli klasyków brak. OPIUM jest, także w wersji EDP. Nie wiem jak w innych krajach.