Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

SERGE LUTENS L EAU

Serge Lutens poczuł się zmęczony. Czym? Jak to czym? Perfumami, m.in. zapachami, których sam jest autorem, a także wyperfumowanym otoczeniem. Znany dotąd z barokowo przebogatych, często orientalnych,  nierzadko ciężkich i gęstych, pełnych ornamentów kompozycji Serge postanowił zmienić - pewnie na jakiś czas - kierunek swych olfaktorycznych poszukiwań, w których - najprawdopodobniej - wciąż towarzyszy mu Christopher Sheldrake (aczkolwiek pozostaje to jak dla mnie wciąż niewyjaśnioną do końca kwestią). Efekt ich ostatnich zmagań z molekularną materią pachnącą sam autor określa jako "antyperfumy". Wokół L'EAU SERGE LUTENS tworzona jest marketingowa otoczka, która ma nam wmówić, że te L'EAU to nie perfumy. Czymże więc jest L'EAU SREGE LUTENS? Co zawiera ten tajemniczy eliksir i wreszcie - jak on pachnie?

"Kwestią kluczową jest to, czego nie dodałem do tej kompozycji", objaśnia autor. Zacznijmy więc od tego, czego w tym zapachu nie ma. Ano nie ma przypraw, nie ma drzew, suszonych owoców, brak też piżm czy kadzideł, które to wszystkie dotąd stanowiły podstawowe ingrediencje dzieł tego ekscentrycznego artysty. Dodam tu, że imponuje mi jego zdystansowane podejście do własnej zapachowej twórczości. W przeszłości dziennikarz, później rozchwytywany i ceniony wizażysta, potem z kolei fotograf, dziś - mieszkając w Marakeszu - tworzy perfumy pełne pasji, piękna i tajemnicy.Twierdzi jednak, że jeśli jakaś inna dziedzina sztuki zainteresowałaby go w dostatecznym stopniu, byłby gotów porzucić perfumiarską pasję i zająć się czym innym. Lutens to artysta poszukujący, także w dziedzinie perfumerii. L'EAU to wyraźny efekt poszukiwań czegoś "innego", na swój sposób "nowego". Właśnie. L'EAU to inny Lutens. Lekki, ale nie ulotny. Świeży, ale nie "swieżakowaty". Delikatny, ale wyczuwalny. Trwały do tego. Ogólnie - moim zdaniem bardzo interesujący i udany.Jak "nie pachnie" woda Lutensa?" Nie pachnie jak tradycyjnie pojmowane perfumy (dajmy na to wodne, kwiatowe, orientalne, drzewne, fougere czy szyprowe). Gdy już odparują pierwsze mocniejsze, leciutko cytrusowo-kwiatowe nuty (na tym etapie to jeszcze tradycyjne perfumy)  L' EAU zaczyna pachnieć jak wyprana, prasowana biała koszula. Czuć zapach rozgrzanej lnianej czy bawełnianej tkaniny, czuć woń pary wydobywającej się z żelazka. Dobiega mych nozdrzy nawet subtelny charakterystyczny zapach rozgrzanego metalu. Fachowcy od molekuł twierdzą, że to efekt zastosowania w zapachu konkretnych aldehydów, które mają specyficzny, metaliczny zapach. W każdym razie efekt jest dość sugestywny. W miarę rozwoju L'EAU na skórze zaczyna on do złudzenia przypominać tę niesamowitą woń wypranej i wysuszonej na słońcu i wietrze pościeli. Cała kompozycja więc jest czysta, nieskazitelnie biała. W jej schyłkowym okresie na skórze dominują wyraźne piżma, lekko słodkawe, ciepłe i.....nieco kobiece. Jak widać L'EAU - pomimo swej pozornej prostoty - zalicza jednak kilka zwrotów akcji. Czuć rękę i nos Mistrza oraz wysoką jakość zarówno składników, jak i samej kompozycji. Mimo że nie wystawny i obfity, to wciąż jednak Serge Lutens, bezkompromisowo dobierający składniki i ich proporcje w imię zrealizowania swej olfaktorycznej wizji.

Serge nie dzieli swych kompozycji na męskie i damskie. Tak jest i w tym przypadku. Choć tu i ówdzie L'EAU przechyla się moim zdaniem nieco na kobiecą stronę, to jednak ogólnie zapach ten jest uniwersalny. Jeżeli facet użyje L'EAU, to sądzę, że może zostać odebrany przez otoczenie jako osoba, która nie pachnie perfumami, tylko założyła świeżutko wyprasowaną "pachnącą praniem" koszulę. O to zdaje się Lutensowi chodziło. Stworzył "antyperfumy". Jakkolwiek nierealnie brzmi taka koncepcja - udało mu się i wcale mnie to nie zaskakuje. W końcu to niezwykle świadomy artysta, który do tego co mówi i robi podchodzi bardzo serio. Nie ma tu mowy o pustych sloganach. L'EAU naprawdę pachnie tak, jak tego chciał Serge. I jest to nowa jakość w jego portfolio, a może nawet i w ogóle w świecie perfum. Za symboliczne należy uznać umieszczenie pachnącej cieczy w nietypowym dla Lutensa pod względem kształtu flakonie, ozdobionym także nietypową etykietą z takimż nadrukiem. Trudno tu jednak mówić o jakiejś rewolucyjnej ucieczce od dotychczasowej estetyki opakowań jego perfum. Główna myśl została zachowana.

nuty: aldehydy, cytrusy, magnolia, biała mięta, szałwia, nuty ozonowe, piżmo

poniedziałek, 26 kwietnia 2010, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw