Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

LOEWE POUR HOMME

Wiosna bezdyskusyjnie zawitała do naszej pięknej krainy. Być może mam schematyczne podejście, ale w wyniku pierwszych przebłysków wiosny na zapachową pierwszą linię już wysunęły się w mojej garderobie perfumy "zielone", cytrusowe czy wetiwerowe. Raczej świeże (ale nie wodne póki co), orzeźwiające. Na tyły odsunęły się ciężkie drzewa, kadzidła i niektóre fougere. Będą czekać do jesieni. 

Jednym z moich nowych zielonych faworytów w tym roku będzie (już jest!) hiszpański LOEWE POUR HOMME (PARA HOMBRE). To perfumy z grupy olśnień i zaskoczeń, które poznałem dzięki próbkowej wymianie z panem Markiem, którego serdecznie z tego miejsca pozdrawiam.

LOEWE PH to zapachowy krewniak EAU SAUVAGE, BOWLING GREEN czy YSL POUR HOMME. Amatorzy wymienionych z przyjemnością pochylą nozdrza nad tą kompozycją. To jedne z tych perfum, o których bardzo cicho w perfumowym światku, a które kryją w sobie niezwyczajną woń i bardzo przyzwoitą jakość, przy jednoczesnym zminimalizowanym ryzyku drenażu kieszeni.

Mocne, zdecydowane rozpoczęcie przykuło moją uwagę. Cytrusowo-ziołowa mieszanka ma spory pierwiastek oryginalności, choć przecież zastosowane składniki nie są tu unikalne i można je spotkać wielu męskich perfumach z tamtych (i nie tylko) czasów. Orzeźwiająca bergamotka wespół z cytryną i petitgrain (jakże klasyczny akord cytrusowy) współgra z kręcącą w nosie lawendą, która jednak nie przygniata kompozycji swoją ostrą wonią, ale ubogaca ją i dopełnia. Wiele razy już dane mi było wąchać otwarcie złożone z tych składników, ale LOEWE nie powiela wzorców. Ma swój własny charakter. Cytrusy są tu bardzo realistycznie ujęte, tyle że w taki "zielony" sposób. Tak jakby ktoś po prysnął sokiem z cytryny poprzez gałązki lawendy i igiełki rozmarynu. Ewolucja LOEWE PH na skórze jest raczej ograniczona. Rzecz jasna cytrusy powoli ustępują, choć ich ślad przewija się niemal do końca. W sercu rządzą liście geranium z towarzyszeniem subtelnej paczuli. Bardzo męski akord bazy to naturalna kontynuacja poprzednich nut z bardzo subtelnymi akcentami piżma, ambry i mchu. Moc z początku spora, dość szybko maleje do poziomu, który nazwałbym poprawnym (średnim). Trwałość to około 5 godzin (zapach wyczuwalny). Później trwa na skórze, ale by go poczuć trzeba zanurzyć nozdrza w nadgarstku lub podnieść ciepłotę ciała (na co każdy ma swój indywidualny sposób, ale najlepiej przez wysiłek fizyczny :)

Zapach ten został skrojony na - nomen omen - evergreena. Być może nie taki był zamysł twórcy (niestety nieznanego mi), ale tak mu to wyszło. Użycie tradycyjnych składników w proporcjach, które w efekcie dały perfumy doskonale opierające się upływającemu czasowi i zmieniającym się modom. Są i chyba zawsze będą na czasie. Kompozytor nie odważył się na zastosowanie ingrediencji, które przesłoniłyby swoim charakterem całość bądź przechyliły szalę na kontrowersyjną stronę (jak np. w YSL Pour Homme). LOEWE nie zawiera "smrodliwych", lewych nut. Jest przykładem harmonii i prostego, subtelnego piękna. To oryginalna cytrusowo-ziołowa kompozycja, energetyzująca, świetna na początek pracowitego dnia.

Flakon jest taki, jak lubię. Walec o przekroju elipsy. Białe transparentne szkło. Płyn w kolorze jasnej, wetiwerowej zieleni. Bardzo "oszczędny" nadruk na flakonie. Srebrna zatyczka z wklejoną na górze jasno-skórzaną okrągłą płytką z wyciśniętym symbolem graficznym LOEWE wydaje się być dość oryginalnym rozwiązaniem. Zatyczka zatrzaskuje się z charakterystycznym "klikiem" wydając ujmujący, mocny, pewny dźwięk. Proste to wszystko, solidne i piękne zarazem. Przedmiot, który miło trzymać w dłoni i na który miło popatrzeć. Dodam, że moim zdaniem dobrze współgra z charakterem zapachu.

nuty głowy: bergamotka, liście pomarańczy, cytryna, lawenda, rozmaryn

nuty serca: paczula, geranium, sandałowiec, wetiwer, szałwia, goździk

nuty bazy: mech, piżmo, ambra, skóra, bób tonka

twórca: ?

rok wprowadzenia: 1978

moja klasyfikacja: cytrus, casual, świeży, na dzień, oryginalny, energetyzujący, stara szkoła, ale bez popadania w "staroświeckość"

moja ocena w skali 1-6:

kompozycja: 4,5

trwałość: 4

flakon: 5

piątek, 02 kwietnia 2010, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw