Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

GEOFFREY BEENE EAU DE GREY FLANNEL

Dla osób znających i ceniących oryginalny GREY FLANNEL wersja EAU z 1996 roku będzie sporym zaskoczeniem. Ostatni z zaledwie trzech zapachów męskich firmowanych nazwiskiem wybitnego amerykańskiego projektanta mody nie ma - prócz nazwy i kształtu flakonu - nic wspólnego z wybitnym protoplastą.... Po namyśle stwierdzam, że jest jednak pewna cecha, która łączy obie (a nawet wszystkie trzy) kompozycje. Wszystkie są świetnymi reprezentantami swoich czasów. Mistrzowski GREY FLANNEL (1976) ze swą fiołkowo-mchowo-pudrową naturą wpisuje się w mocno naturalną, artystyczną nawet, nieskrępowaną targetami sprzedażowymi estetykę lat 70-tych. Nieco mniej udany, ale bardzo dobry fougere BOWLING GREEN (1986) dobrze reprezentuje to, co działo się w perfumach w dziewiątej dekadzie XX w. (wiele łączy go z kultowym DRAKKAR NOIR), gdzie nie szczędzono składników, a perfumy męskie stały się naprawdę męskie, mocne, a czasem nawet powalająco mocne. EAU DE GREY FLANNEL (1996) natomiast bardzo sugestywnie oddaje świeżakową, rozwodnioną i ozonową modę panującą w perfumach lat 90-tych. Tyle tylko, że ma on jednak nieco więcej do powiedzenia niż 90% pozostałych aquatic-ozone. Barwa płynu i jego ogólnie „lajtowy” charakter może nieco zmylić. Dlaczego – o tym poniżej.

Sam początek przypomina aromat ginu, jakby wbrew deklarowanym opisom uwzględniono olejek jałowcowy. Te iglaczki są obecne dosłownie przez kilka sekund. Potem jest kwaskowata i metaliczna zarazem, nieco drażniąca nuta „zmywacza do paznokci”. Skojarzenia z AZZARO CHROME (nota bene także rocznik 1996) nasuwają się same. Chyba walka anyżku z eukaliptusem i cedrem daje tu ten efekt. Bo mam wrażenie, że składniki te raczej walczą ze sobą, aniżeli współpracują. Metaliczna nuta ustępuje z czasem miejsca bardziej stonowanemu, jakby drzewno-przyprawowemu sercu. Robi się słodkawo, ciepło, jednocześnie trochę jakby plastikowo, syntetycznie. W tle czai się pozbawiony ostrza eukaliptus. Jest tam coś jeszcze. Coś co daje olfaktorycze wrażenie lekkiej pikantności, pieprzności. Główny podejrzany to lawenda. Trwa to kilkanaście, no może nieco więcej, minut i to chyba najlepszy moment tego zapachu. Następująca po tym baza jest bardzo delikatna, męska, jednak nie ma tu rewelacji. Jest poprawnie, a może nawet nieco mniej. 

Byłbym jednak niesprawiedliwy, gdybym ocenił ten zapach jednoznacznie negatywnie i zrównał go z ziemia tylko dlatego, że nie jest w moim typie. Obiektywnie rzecz biorąc to przyzwoita kompozycja, o ile ktoś gustuje w tego typu zapachach. Dodając do tego niską cenę, w jakiej można ją nabyć (przede wszystkim na allegro), EAU DE GREY FLANNEL wydaje się być pozycją godną spróbowania. No i jest dobrą alternatywą dla wspomnianego AZZARO CHROME. Mi osobiście jednak nie przypadła do gustu i w rankingu zapachów GB ląduje na ostatnim, trzecim miejscu.

Flakon w kształcie identycznym jak w przypadku dwóch pozostałych perfum Geoffrey Beene. Prosta buteleczka z - tym razem - chromowaną zatyczką, która nawiązuje do metalicznego charakteru kompozycji. Etykietka identyczna jak na GREY FLANNEL, słowa EAU DE napisane małymi literami. Uwaga więc – może zmylić (i wiem, że to robi) niewtajemniczonych, chcących nabyć klasyk z lat 70-tych.

Oryginalny GREY FLANNEL dotarł do ludzkich nosów w 1976 roku. Następnie co 10 lat Geoffrey Beene wprowadzał na rynek nowy męski zapach pod swoim nazwiskiem. Niestety zmarł w 2004 roku. Często zastanawiam się, jaki zapach zaproponowałby nam w 2006? Niestety tego nigdy się nie dowiemy. Ja stawiam na skórę, kadzidło lub .... oudh.  

 

Nuty głowy: cytryna, mandarynka, anyż, cyprys, kminek, cedr,

Nuty serca: eukaliptus, paczula, lawenda, szałwia

Nuty bazy: drewno sandałowe, piżmo, wetiwer

twórca: ?

rok wprowadzenia: 1996

moja klasyfikacja: wodno-ozonowo-metaliczny świeżak, zdecydowanie na ciepłe pory roku, uniwersalny, mało oryginalny,

moja ocena w skali 1-6:

kompozycja: 3

trwałość: 4 (5-6 godzin)

flakon: 4

środa, 07 kwietnia 2010, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw

Komentarze
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/04/17 12:51:59
Jak pisaliśmy o tej wodzie, zastanawiałem się nad jej zakupem.
Potem wypadła mi z głowy.

Teraz przeczytałem o podobieństwie z Chrome.
Azzaro Chrom to jedna z tych wód, których nigdy bym nie użył.