Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

CARTIER DECLARATION

DECLARATION jest dla mnie swoistym wyznacznikiem późniejszego stylu Jean-Claude'a Elleny. Być może jestem w błędzie, ale uważam, że pokazując światu właśnie ten zapach, twórca nakreślił swój specyficzny styl i kierunek, w jakim podąża do dziś. Mając obecnie swobodę twórczą u HERMESa, bez skrępowania eksperymentuje na zapachowym poletku. Za dwie zasadnicze cechy, które charakteryzują dzisiejsze prace Elleny uważam minimalizm i "transparentność" jego perfum. Pierwsza cecha wynika z konsekwentnego dążenia twórcy do zmniejszania liczby składników i molekuł tworzących zapach. Druga jest w pewnym stopniu konsekwencją pierwszej.Jean-Claude Ellena Kompozycje Elleny są "czyste", "proste", prześwitujące. Lekkie, ale nie banalne. Bardzo charakterystyczne. To, że artysta ten dopracował się rozpoznawalnego stylu i w nim operuje (na co pozwala mu jego obecna pozycja w świecie perfumiarzy) uważam za jego wielkie osiągnięcie. Nie będę ukrywał, że darzę Ellenę i jego dzieła sporą estymą. Jego TERRE D'HERMES to dla mnie niezmiennie jeden z absolutnie najbardziej udanych zapachów ostatnich lat. Będący swoistą kontynuacją koncepcji zapoczątkowanej w równie świetnej DECLARATION, nie jest jednak jej klonem. Raczej krokiem naprzód.

W DECLARTION oczywiście trudno jeszcze mówić o minimalizmie dotyczącym składników. Panuje tu „wsadowy” przepych, którego ja jednak nie odczuwam w postaci gęstego przeładowania nut czy zapachowego chaosu. Ogrom składników współgra tu w idealnej harmonii. Niepozorne, zielono-cytrusowe otwarcie złamane woniami ziół nie zapowiada jeszcze tego, co nastąpi. Zresztą na skórze to zaledwie kilkanaście sekund, więc tradycyjny test naskórny poprowadzi nas praktycznie od razu ku kwintesencji tej kompozycji, jaką jest mistrzowski akord serca. Jednak dzięki „zatrzymaniu” akordu głowy na dłużej (a są na to sposoby), można nieco dłużej „przyglądnąć” się otwarciu. Nie ma tu nic nadzwyczajnego. Dziać zaczyna się dopiero później, kiedy następuje jeden z najbardziej charakterystycznych perfumowych akordów w historii tej wspaniałej sztuki. Akord serca DECLARATION – akord klucz, akord wytrych, akord - Mistrzostwo Świata. Szlachetne korzenne przyprawy (imbir, cynamon, kardamon i jakże ważny tutaj pieprz) zanurzone we wspaniałym bukiecie wonnych kwiatów (uwielbiany przeze mnie „papierowy” irys, subtelny, nie zatykający tchu jaśmin), a wszystko to doprawione przewonnym, cudnym igliwiem (a może i owocami) jałowca. Piękno w czystej postaci. Wyczarowana przez Ellenę koegzystencja molekuł przyprawia o zachwyt, przepełnia nie tylko moje nozdrza, ale i płuca, krew i dalej - serce. Doskonałość. Rzadko spotykane piękno... Po upływie kilkudziesięciu minut w tej kwiatowo-korzennej substancji pojawiają się słone, krzemienne przebłyski, które w przyszłości posłużą twórcy jako jeden z głównych tematów kompozycji TERRE D’HERMES, mającej wiele wspólnego z DECLARATION. Tutaj mała dygresja. Choć daty premier obu kompozycji dzieli niemal dekada, kto wie, czy podczas pracy nad Deklaracją Terre nie powstało jako jedna z jej wariacji? To przecież normalna praktyka w procesie tworzenia perfum...No a później, gdy Ellena dostał zlecenie od HERMESA, po prostu odkurzył niegdyś odrzuconą recepturę i otrzymaliśmy TERRE. No - ale to taka moja osobista „teoria spiskowa”. Tak czy inaczej DECLARATION – jako chronologicznie pierwszy - to absolutnie obowiązkowa jazda dla każdego entuzjasty perfum. Nie do pomylenia z niczym innym. Nawet z TERRE.

Baza DECLARATION także daleka jest tu od banału. Jeden z ulubionych tematów Elleny – herbata, tutaj z dodatkiem kardamonu. Esencjonalna, pikantna, lekko słodka. Niespodzianka to brak piżma, aczkolwiek jego widmo, w postaci ogólnego wrażenia czystości, świeżości, jest tu obecne.

DECLARATION ma solidną moc i ekspozycję. Trwałość nie budzi moich najmniejszych zastrzeżeń. Czuję ją na sobie dobre osiem godzin od aplikacji. Wygasa powoli, a charakterystyczna „deklaracyjna” nuta towarzyszy nosicielowi przez długie godziny. W końcu wycisza się i tonuje. Moja ciężka ręka do atomizerów nie stanowi w przypadku DECLARATION zagrożenia, bowiem zapach trudno jest przedawkować. Nawet jeżeli to się wydarzy, otoczenie nie powinno ucierpieć, bo Deklaracja pachnie bardzo bezpiecznie, ale oryginalnie i intrygująco zarazem. Nie ma tu mowy o zachowawczości. Zadziwiające jest to w jaki sposób – mimo zastosowania wydawałoby się raczej ciężkich składników przyprawowych - kompozytor osiągnął tę niezwykłą lekkość i świetlistość zapachu, ten wyrównany balans pomiędzy świeżym, a orientalnym. Iso-E Super twierdzą niektórzy. Może. Ja się na tym nie znam. Jednak nie bez kozery Ellena określany jest „Mistrzem światła” i lekkich nut.

Ciecz zapakowano w całkiem ładny flakon, płaski, dobrze leżący w dłoni, z charakterystycznym sercem u nasady atomizera. Nie posiada on zatyczki, którą zastępuje charakterystyczna dźwigienka blokująca ruchomą część atomizera. Ponoć naśladuje ona mechanizm, którym nakręca się zegarki Cartiera. Ciecz jest krystalicznie transparentna, podkreślająca czystość i świeżość zapachu.

Nuty głowy:

bylica, kminek, kolendra, brzoza, mandarynka, bergamotka, kwiat gorzkiej pomarańczy

Nuty serca: irys, imbir, cynamon, pieprz, jałowiec, korzeń irysa, jaśmin, gwatemalski kardamon

Nuty bazy: skóra, ambra, herbata, wetiwer z Haiti, mech, cedr 

twórca: Jean-Claude Ellena

rok wprowadzenia: 1998

moja klasyfikacja: czysty, świeży, nowoczesny, niezwykle charakterystyczny, uniwersalny, bardzo elegancki, olfaktoryczny synonim klasy

moja ocena w skali 1-6:

kompozycja: 6

trwałość: 5

flakon: 5 

poniedziałek, 05 kwietnia 2010, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw

Komentarze
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/05/03 12:22:59
Kto po przeczytaniu tej notatki
nie ma ochoty na Declaration - ręka do góry.

Nie widzę.

Jeśli jest tylko w połowie tak dobry,
jak wynika z tego opisu, to już jest wystarczająco dobry
żeby być pozycją obowiązkową w męskiej toaletce.
-
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/05/20 13:28:47
Kilka miesięcy temu w perfumeriach internetowych
pojawił się tanio, zapach S.T.Dupont for Men.
Był często wymieniany przy opisach Declaration.
Zdecydowałem się na zakup.
Po kilku dniach sprzedałem.
Czego potem żałowałem.

Bohaterem pierwszoplanowym, aczkolwiek nie jedynym, w Dupont, jest irys.
Naturalny i piękny aromat.
Autor bloga byłby kontent, czuję to.

Mieliście kiedyś sytuację, że doceniliście zapach
dopiero wtedy, gdy Wam się skończył
lub też pozbyliście się go?
-
fqjcior
2010/05/20 18:43:37
Zaintrygowałeś mnie tym Dupontem. "Przyjrzę" mu się przy okazji :-)
NAtomaist nie przypominam sobie zapachu, którego pozbycia się żałowałem. Daje im najczęściej sporo czasu i prób. Obecnie mocno testuję KOUROSA i powiem Wam dzieje się, oj dzieje..... ;-)