Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

YSL L HOMME/ L HOMME EAU D ETE

L'HOMME to propozycja domu YSL dla nowoczesnego mężczyzny. Sama kompozycja ma nowoczesny charakter i przypomina stosy innych okupujących półki perfumerii sieciowych. Nijakość i wtórność to cechy, które od samego początku perfumowej historii YSL były mu tak dalekie jak biegun północny od południowego. Za życia Yves SL konsekwentnie firmował perfumy wysokiej jakości, niebanalne i często bardzo odważne. Niestety L'HOMME może być przyczynkiem do niecierpliwych ruchów w grobowcu Saint Laurenta. Słychać protest wobec bylejakości i równania do średniej. A przecież jednak można dziś inaczej, o czym przekonuje choćby Dior...

Ale do rzeczy.

Otwarcie L'HOMME to słodkie przyprawy (imbir?) i cytrusy. Potem (kto zgadnie?) cytrusy wyparowują, a ostaje się nieco słodka mieszanka przypraw (imbir, pieprz i może coś jeszcze). Delikatnie prześwituje bazylia, natomiast fiołka nie zaznałem. Kolejne nuty stłamszone są przez mocne akcenty bobu tonka. Robi się waniliowo w ten specyficzny tonkowy sposób znany z dziesiątków perfum (choćby PI Givenchy, do którego wyczuwam tu spore podobieństwo). Warto zaznaczyć, że - przynajmniej na mojej skórze - L'HOMME bardzo szybko przechodzi do bazy i taki właściwie pozostaje.

 YSL L'HOMME to kompozycja która zupełnie mnie nie zaintrygowała, a co tu dopiero mówić o inspiracji do stworzenia wpisu na blogu. To zapach zapatrzony w ostatnie głównonurtowe syntetyczne drzewno-piżmowe wyczyny spod znaku Armaniego czy Bossa. Brak pomysłu, przeciętna jakość, solidna trwałość wymuszona syntetycznymi utrwalaczami. Mało. No i żal, bo YSL był przez lata gwarantem "czegoś więcej". Był, ale już nie jest.

  

nuty głowy: imbir, bergamotka, cytryna

nuty serca: przyprawy, biały pieprz, bazylia, liść fiołka

nuty bazy: bób tonka, wetiwer z Tahiti, cedr

twórca: Anne Flipo, Pierre Wargnye, Dominique Ropion 

rok wprowadzenia: 2006

moja klasyfikacja: raczej wieczorowy, przyprawowy, nowoczesny, syntetyczny, wtórny

moja ocena w skali 1-6:

kompozycja: 3,5

trwałość: 4

flakon: 5

Paradoksalnie wersja letnia L'HOMME (Eau d'Ete) przekonuje mnie bardziej. Jest mniej słodka, bardziej pieprzowa i świeższa. W stosunku do oryginału, akord głowy zubożono tu o cytrynę, przez co zyskał on na świeżości. Z cytrusów pozostała jedynie bergamotka, która jest bardziej "kwaśna" i cierpka niż jej - lepiej nam znana - żółta krewna. Biały pieprz dominuje w pierwszej fazie akordu serca. Po czasie wyłania się wyraźna bazylia, przydając kompozycji nieco zieloności. Za to baza wzbogacona została o - syntetyczne rzecz jasna - piżmo. Receptura więc była dość prosta, a cała koncepcja wersji letniej L'HOMME sprowadziła się do "odsłodzenia", orzeźwienia i "uzielenienia" orientalnego bądź co bądź protoplasty. Znikły tajemniczne "przyprawy" i moim zdaniem zapachowi wyszło to na dobre. Kwestia gustu. 

nuty głowy: imbir, bergamotka,

nuty serca: biały pieprz, bazylia, liść fiołka

nuty bazy: bób tonka, wetiwer z Tahiti, cedr, piżmo

twórca: ?

rok wprowadzenia: 2008

moja klasyfikacja: na dzień, świeży, przyprawowy, nieco zielony, mniej słodki niż protoplasta, równie jak on nowoczesny i syntetyczny,

moja ocena w skali 1-6:

kompozycja: 4

trwałość: 4

flakon: 5

W oby przypadkach warto docenić flakony. Różnią się one jedynie designem kolorystycznym, kształt pozostał zaś ten sam. Flakon jest prosty, dość masywny, w kształcie walca, z gustownym napisem. Największe wrażenie robi "zatyczka" w formie również masywnego sześcioboku, pokrytego błyszczącym metalem w kolorze srebra, zdobionego inicjałami YSL . Oba elementy połączone ze sobą tworzą swoistą trójwymiarową "hybrydową" figurę geometryczną. Ładne i efektowne. Dodam, że 100 ml flakon jest jednym z najcięższych, jakie znam. Podkreśla to bezsprzeczną męskość obu kompozycji. 

L'HOMME - zarówno oryginalny jak i ten w wersji eau d'ete - to klasyczni przedstawiciele nowoczesnej syntetycznej perfumerii mainstreamowej. Przeznaczone raczej dla mężczyzn chcących po prostu ładnie pachnieć, niż dla poszukiwaczy czy koneserów. Obliczone rzecz jasna na dużą sprzedaż, chyba realizują swój cel - sądząc po obecności w każdej perfumerii i konsekwentnym rozwoju linii (wersja "nocna" LA NUIT DE L'HOMME). Dziś to one tworzą i reprezentują markę Yves Saint Laurent. Czy robią równie godnie jak ich wielcy poprzednicy? Moim zdaniem nie. Ale niech to każdy oceni indywidualnie.

niedziela, 28 marca 2010, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw

Komentarze
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/03/29 14:31:34
Oceny zapachu L'Homme się nie podejmuję,
chociaż znam go dobrze, bo posiadał go znajomy,
ale jedno jest bezsprzeczne, pole oddziaływania
tego pachnidła jest minimalne.
-
Gość: c, *.net.de.o2.com
2010/03/29 23:23:15
witam!

bardzo podoba mi sie Pana blog. Prosil bym o jeszcze wiecej recenzji (oczywiscie takich obfitych w tresc). Czy mogl bym Pan sie zajac zapachami jakie kupuje wiekszosc osob Hugo Boss, Lacoste, Mexx, itd. ? a takze tymi marketowymi Esprit, Piere Cardin, s. Olivier, Puma, Zeke (polski produkt, z meskich polskich to chyba jeszcze Currara jest), Adidas (niesmietelne zapachy w Polsce), Lamborghini itd. ?

-
Gość: domurst, *.ssp.dialog.net.pl
2010/03/30 23:20:40
Nie chcę się wypowiadać w imieniu fqjciora, ale dla mnie 90% perfum, które wymieniłeś są tak nieciekawe, że nie warto poświęcać im uwagi. Fakt, że są łatwo dostępne, ale, przynajmniej według mnie, są marnej jakości i zwyczajnie nijakie. Perfumy firm stricte perfumeryjnych w dobie sklepów internetowych wcale nie muszą być droższe od marek, które wymieniłeś. W ciągu 2 lat kupiłem jakieś 8 flakonów perfum i za żaden z nich nie zapłaciłem więcej niż 100 zł (są wśród nich wyroby perfumeryjnych domów jak Lanvin, Azzaro, Versace, Escada czy Armani) i żaden z nich (no może poza Intimately Beckhama) nie należy do tzw. "drogeryjnych".

Co do polskich perfum to ostatnio testowałem (niestety jedynie na "papierku") przedłużenie męskiej linii kosmetyków w postaci Dermika Exist EDT, i muszę powiedzieć całkiem sympatyczne...
-
Gość: on_kolorowanka, *.piekary.net
2010/03/31 00:21:25
Trudno zgodzić mi się z przedstawioną opinią tego pierwszego i zaznaczę tutaj, że to nie jest kompozycja trafiająca w moje zapachowe ramy, jednak mój odbiór to inny punkt widzenia. Więc tak, akord fiołkowy wyczuwam znacznie i bardziej poszedłbym w stronę GPHII aniżeli PI. Zastanawia mnie też jakie to inne podejście a nie mas sprzedażowe proponuje Dior. Niepotrzebnie uważam było rozrzedzać linie Homme o Cologne oraz umieszczenie kompletnie odbiegającej od sztandarowych składników kompozycji Homme Sport w tym samym flakonie. Wiem, że to też cel marketingowy. Homme jest niepodważalnie piękny, choć swoje alternatywy ma i on. Natomiast Sport to sprzedaż i tak miało być. Woda perfumowana weszła na stałe do oferty sprzedażowej z racji dobrze odsprzedanej początkowo limitowanej edycji. Więc widzę tutaj znak równości z przewagą dla lepszych kompozycji YSL. Wspomnę okazyjnie o swoich wiosennych zapachowych wyborach. Przedpołudnie to Eau de Campagne na które nakładam wieczorami Vetiver Guerlaina. Bądź Essence Narciso Rodriguez, to z działu damskiego. Ciekaw jestem Twojej opinii na temat EdC.
-
fqjcior
2010/03/31 20:48:03
Spróbuję odpowiedzieć po kolei:

c: Dziękuję za miłe słowo. Jeśli chodzi o dobór perfum jaki opisuję, to wynika on głównie z moich własnych poszukiwań oraz osobistych gustów. Czasem zdarzy mi się opisać coś przypadkowego, bo akurat mam okazję to przetestować. Jeżeli którykolwiek z zapachów, które wymieniłeś, wpadnie w moje ręce i okaże się na tyle interesujący (bądź równie odrażający), opiszę go na pewno.

domurst: co do jakości i cen zgoda, faktycznie za 80-100 zł można złapać świetne okazje, szczególnie zapachów "z przeszłości", które dziś nie są trendy, ale za to przebijają jakością większość nowych propozycji.

on_kolorowanka: jeśli chodzi o Diora, to chodziło mi o to, że jego nowe propozycje (Fahrenheit Absolute, ale przede wszystkim DIOR HOMME) mają potencjał i wysoką jakość. Dior Homme już jest klasykiem. Oczywiście tą marką też rządzą komercyjne prawa i np. wersję DH Sport uważam za porażkę (w tym sensie, że wykorzystuje nazwę). Natomiast Intense i Cologne są dla mnie naturalnym uzupełnieniem pierwowzoru. Intense - bardziej wieczorowe, bardziej na chłodne dni, zaś cologne odwrotnie. Co więcej - uważam, że piękna "papierowa" nuta irysa najlepiej prezentuje się właśnie w wersji cologne. Żadnemu z tych zapachów nie umiem odmówić charakteru, klasy i oryginalności, podczas gdy YSL L'Homme jest po prostu pozbawiony tych cech. Poza tym nie chodzi mi o rankingi: Dior lepszy od YSL czy na odwrót. Zapachy to przede wszystkim rzecz gustu, a przecież "De gustibus non est disputandum" :-) Wąchajmy więc, cieszmy się i komentujmy!
-
Gość: , *.gdynia.mm.pl
2010/04/18 12:43:54
To samo sie stało, przeciez z Gucci moja ulubiona marka, niestety idzie w zlym kierunku trwalosc poprzedniego zapachu Gucci by Gucci jest naprawde cienka, w porownaniu z poprzednimi, teraz na dopelnienie gamy wydali wersje Sport - pewnie znowu zapach swiezej cytryny. Zgodze sie z Panem teraz coraz czesciej bedziemy siegac po te wycofane produkty z kobieta w douglasie, nie rozumielismy czemu Envy jest wycofane M7, niestety ludzie wola takie rzeczy jak boss' z niecierpliwoscia czekam az pojade do niemiec zeby sprawdzic od Tom Forda zapachy z prywatnej kolekcji bo obecne nowosci jakos srednio ciekawe sa. Teraz powrocil np Hermes do sklepow gdzie nigdzie nie moglem dostac...
Polecam przetestowac L'instant EDP jest zupelnie inna od wyzej wymienionej na forum wody toaletowej
-
fqjcior
2010/04/22 09:08:58
Światem perfum designerskich rządzą bezlitosne prawa rynku. Na półkach perfumerii sieciowych pozostają tylko te zapachy, które sie sprzedają. Różnie wygląda to w róznych krajach. Np w Douglasach w Niemczech pojawił się znowu świetny DAVIDOFF RELAX, bo Niemcy go lubią i kupują. U nas za to coraz mniej wartych zainteresowania kompozycji. Na szczęście pozostaje nasze allegro, gdzie wciąz można kupić stare dobre zapachy, a i nowe - w zdecydowanie niższych cenach niż w perfumeriach. Więc z drugiej strony nie ma co narzekac. Poza tym - czy tak naprawdę chcielibyśmy, by taki M7 cieszył się popularnością i pachniał nim co czwarty napotkany facet? No ja bym nie chciał. Więc coś za coś :-) A genialny Envy wciąż do kupienia na allegro, a ostatnio rzucili go w końcu nawet do SUPER-PHARMY (choć 50-tka kosztuje tam chyba około 145 zł :-)