Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

VERSACE MAN & VERSACE MAN EAU FRAICHE

VERSACE MAN rozpoczyna się dość ulepkowym zapachem karmelu albo lepiej - karmelowej krówki. Facet pachnący krówką, karmelem albo skondensowanym mlekiem?  Dziś to już nikogo nie dziwi... Początek jest umiarkowanie słodki, z lekko mdłą nutą. Na tym etapie zapach może zniechęcić. Warto jednak dać mu więcej czasu i uzbroić się w cierpliwość, bowiem czas działa na jego korzyść. Dyskretna ewolucja na skórze pozwala nam dość szybki zapomnieć o słodkim cukierku. Woń nabiera bardziej szlachetnego, kwiatowo-tytoniowego charakteru. Szafran z kardamonem tworzą lekko szorstką, nieco papierową nutę, która tli się przy samej skórze, ale i podąża na noszącym w formie bardzo subtelnego "szala". Przyznam, że "im dalej w las", tym VERSACE staje się ciekawszy. Nosi się go komfortowo. Jest dość lekki, co czyni go uniwersalną wodą toaletową zarówno na dzień, jak i na wieczór bez względu na porę roku. Żeby dobrze poczuć go na sobie, trzeba potraktować pompkę atomizera solidną serią. Bez obawy - trudno go przedawkować. Moc tych perfum oceniam jako średnią. Trzymają się raczej blisko skóry, są dość dyskretne mimo odważnej aplikacji. Trwałość to około 5 -6 godzin (zapach dość wyraźnie wyczuwalny na nadgarstku). Potem zaczyna zanikać. Sympatyczny i oryginalny flakon dopełnia przyzwoitej całości.

nuty głowy: kwiat gorzkiej pomarańczy, bergamotka, angelica

nuty serca: szafran, kardamon 

nuty bazy: ambra, labdanum, tytoń, drewno kaszmirowe

twórca: Domitille Michalon

rok wprowadzenia: 2003

moja klasyfikacja: uniwersalny, nowoczesny, subtelny

moja ocena w skali 1-6:

kompozycja: 4

trwałość: 4

flakon: 4

Młodsza o trzy lata VERSACE MAN Eau Fraiche jest jak się można domyślać "odświeżoną" wersją protoplasty. Tym razem swój wybitny nos zaangażował sam Olivier Cresp. O ile oryginalnemu VM przypisuje się latynoski charakter - w związku z użyciem nut tytoniowych i akcentów orientalnych - o tyle w wersji świeżej zapach ma bardziej "śródziemnomorski" charakter. No właśnie... Jest świeżo. To na pewno. Nie będzie jednak oryginalnie.... Rozpoczyna się .... cytrusami. Na tym etapie pachnie to jak setki innych perfum. Zobaczmy, co będzie dalej. W akordzie serca robi się zielono, dzięki estragonowi i szałwii. Etap ten niestety potwierdza, że EAU FRAICHE to kolejna świeża woda toaletowa bez cienia charakteru i oryginalności. Co gorsza po nim nie ma już absolutnie nic interesującego. Mało tego - mam wrażenie, że trwałość jest co najmniej kiepska. Tak czy inaczej wersja Fraiche to zupełnie inny zapach, który - prócz kształtu flakonu - z protoplastą nie ma nic wspólnego. Również pod względem jakości. Kiepścizna. Już o nim zapomniałem. 

nuty głowy: cytryna, bergamotka, palisander, róża

nuty serca: cedr, estragon, szałwia, pieprz

nuty bazy: ambra, piżmo, szafran, nuty drzewne

twórca: Olivier Cresp

rok wprowadzenia: 2006

moja klasyfikacja: zielonkawy świeżak bez charakteru, strata pieniędzy i czasu

moja ocena w skali 1-6:

kompozycja: 2

trwałość: 3

flakon: 4

piątek, 19 marca 2010, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw

Komentarze
Gość: domurst, *.ssp.dialog.net.pl
2010/03/19 13:05:25
Co do VPH to mamy kompletnie inne skojarzenia - w otwarciu nie czuję nic a nic z karmelu i słodyczy - dla mnie to po prostu proszek do prania. Z czasem do głosu dochodzi tytoń i zapach staje się nieco "przybrudzony". Tą część znoszę bez problemu (nawet z lekką przyjemnością), ale początek jest zbyt chemiczno-syntetyczny. Mam jedynie próbkę tych perfum, ale użyłem ich zaledwie 2 razy, bo ich syntetyczność to dla mnie zbyt wiele.
-
2010/03/19 16:30:28
polecam Versace The Dreamer. zapach piekny po ok 15min poniewaz na poczatku jest nieco syntetycznie, ale kontrowersyjnie i to jest jego wielki plus.
-
fqjcior
2010/03/19 17:50:15
domurst, porównania perfum do proszków do prania, mydeł albo płynów do płukania mają moim zdaniem jedną zasadniczą wadę. Otóż detergenty TEŻ są perfumowane, bowiem same z siebie nie pachną, a nawet często bardzo nieprzyjemnie śmierdzą. Jeśli jakieś perfumy przypominają komuś np. zapach mydła (tak jak to jest z - dajmy na to - PRADA INFUSION D'HOMME), to znaczy że w obu przypadkach zastosowano podobne kompozycje zapachowe, z tym że jedną dodano do mydła, a inną rozpuszczono w alkoholu i powstały perfumy....
-
Gość: , *.oswiecim.vectranet.pl
2010/03/23 10:57:11
fqjciorze, co zatem na wiosnę?
Co na wiosnę?

Z ogólnie dostępnych (nie powodujących krachu w domowym budżecie)
produktów co byś zaproponował?
-
fqjcior
2010/03/26 15:07:41
Wiosną się zieleni :-) Więc w tym roku na wiosnę wybieram wetiwer! Czyli - świeżo nabytą kolońską ZARA VETIVER (bardzo sympatyczna i bardzo budżetowa), poza tym klasyczny wetiwer GUERLAINA z podmuchami tytoniu. Prócz tego zdecydowanie mój ukochany TERRE D'HERMES, który po prostu kojarzy mi się z wiosną (bo pierwszy raz go właśnie wiosną używałem). Poza tym toszkę nietypowych przyprawionych cytrusów w postaci mojego ostatniegi odkrycia - Loewe Pour Homme. Czyli ogólnie świeżo, cytrusowo-wetiwerowo.
-
Gość: domurst, *.ssp.dialog.net.pl
2010/03/26 16:49:31
Z "zielonych" zapachów w przystępnej cenie spróbujcie Oxygene od Lanvina - barwa i nazwa w tym przypadku bardzo mylą. Mi w taką pogodę jaką teraz mamy za oknem nosi się to znakomicie!
-
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/03/29 14:20:31
Zara Vetiver miałem z rok temu lub nawet dawniej.
Niedługo po premierze, pojawiły się na aukcjach, niezwykle tanie.
Mile go wspominam.
Z tego co pamiętam, na etykiecie był skład i chyba mocno
zaakcentowany w kompozycji grejpfrut.
Opakowanie było kapitalne.
Mnie kojarzyło się z japońskim stylem.

Terre, kiedyś podczas zakupu przegrał z Encre.
Długo się zastanawiałem miedzy nimi, a w ostateczności padło na Lalique.

Chyba nadszedł czas na Hermes.
(Chociaż mocno trzyma cenę.
Większość produktów tanieje z czasem,
a ten coś nie chce)

Odnośnie Loewe.
Miałem Agua De Loewe.
Rozłożył mnie na łopatki.
Świeżość do potęgi.

Oxygene Lanvin (ze względu na niską cenę) pewnię też kupię.
Nawet bez testowania.