Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

GIVENCHY GENTLEMAN

Mój rówieśnik GENTLEMAN GIVENCHY intryguje mocnym, nieco oldskulowym otwarciem, w którym tradycyjną lawendę zastąpiła wyraźna nuta paczuli. Pierwsze skojarzenie - elegancki starszy pan, rocznik przedwojenny, może mój dziadek? Taki przebłysk. Takie niby-wspomnienie (wiem, że żaden z moich "osobistych" dziadków nie używał GIVENCHY...). Jednak GENTLEMAN nie pachnie "staroświecko". Nie czuję, żeby był passe. To moim zdaniem zasługa jego twórcy. Myślę, że gdyby autor zamiast paczuli użył lawendy lub po prostu dołożył do obecnej receptury lawendową nutę (co przecież w tamtych czasach było dość powszechne), zapach straciłby na swej ponadczasowości i mógłby trącić myszką...A tak mimo swoich lat (nie no - młodziutki jest przecież!), trwa na półkach perfumerii i wygląda na to że ma swoich stałych i - prawdopodobnie - statecznych zwolenników.

Kompozycja ta ma klasyczną trzyakordową konstrukcję, a takich - jak wiadomo  - nigdy (przenigdy!) - nie należy oceniać na podstawie pierwszego wrażenia czy też zaledwie testu papierkowego. Ja pierwszego testu GENTLEMANa dokonałem właśnie na testowym papierku w perfumerii, nie zaś na skórze. Doprawiona "czymś" paczula, pomieszana z wetiwerem (wspaniałe klasyczne zestawienie) zdawała się niepodzielnie dominować w tej kompozycji. Nie powiem, żeby to było złe. Wprost przeciwnie. Podobało mi się, a nawet więcej. Późniejsze testy na skórze zaskoczyły mnie. Dodam, że pozytywnie. Kompozycja Paula Legera (któż to jest u licha? nie znam faceta!) z początku oczywiście dość ostro i gwałtownie wybucha paczulą, którą jednak określiłbym jako "okiełznaną", prawdopodobnie przy pomocy przypraw - cynamonu czy estragonu. Zapach jednak bardzo szybko dokonuje dość zaskakującej wolty w kierunku mniej paczulowego, a bardziej cytrusowo-słodkawego akordu serca, by gdzieś po około godzinie osiągnąć kulminację w postaci najbardziej chyba urokliwego etapu - akordu bazy. Baza jest ciepła, skórzano-ambrowo-piżmowo-waniliowa ze śladami paczuli, która odzywa się głośniej przy każdym podwyższeniu się tętna nosiciela. Baza jest trwała, idealnie mocna (czyli ani za słaba, ani za intensywna) i pięknie snuje się za noszącym. Uwielbiam ten efekt "perfumowego szala". Mają go wszystkie te klasyczne wspaniałe męskie kompozycje, do których GENTLEMAN niewątpliwie należy, choć może nie jest tak sławny jak CHANEL ANTAEUS, CHANEL POUR MONSIEUR, PIERRE CARDIN POUR MONSIEUR, CARON LE 3ME POUR HOMME czy ARMANI POUR HOMME. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gdyby ANTAEUSA pozbawić ostrej cywetowej nuty i złagodzić pszczeli wosk w finale, zbliżyłby się on bardzo do GENTLEMANA. A propos cywetu. Producent wymienia go w spisie nut bazy, jednak albo jest go naprawdę niewiele albo nie ma go wcale. Nie czuję go tu (a generalnie cywet wyczuwam). To „typowy typ bazowy”, nie do pomylenia z niczym innym. Baza jest tu śliczna, ale „bezcywetowa” (a może właśnie dlatego jest śliczna :-) „Rumor” na Basenotes mówi, że GENTLEMAN złagodniał, że został pozbawiony właśnie cywetu, co wcale nie zdziwiłoby mnie, biorąc pod uwagę trudny i nieprzystający do dzisiejszych czasów zwierzęcy charakter tego składnika (zarówno zapach, jak i pochodzenie) oraz kolejne sławetne regulacje IFRA, ograniczające użycie wielu tradycyjnych substancji perfumeryjnych ze względu na ich rzekomo możliwy szkodliwy wpływ na zdrowie nosiciela. Trwałość GENTLEMANa jest idealna – około 8 godzin z okładem. Moc zaś nazwałbym „cywilizowaną”.

Reasumując GIVENCHY GENTLEMAN trafił w mój gust. Widzę to m. in. po szybko zmniejszającym się poziomie cieczy we flakonie :-). Ostatnio bowiem skutecznie rozwiązuje on mój poranny dylemat z cyklu „Hmmmm...Co by tu dziś użyć?....”. To jeden z tych niezawodnych perfum, po które sięga się w momentach niezdecydowania, bo ma się pewność, że będzie OK, że można na nim polegać. GENTLEMAN jest elegancki, klasycznie i prosto skomponowany, nieco oldskulowy (ale nie przestarzały!), uniwersalny i bezsprzecznie męski, a przy tym dość intensywny i wystarczająco trwały.  Dorównuje klasą „dziadkom” z CHANELa. No... może depcze im po piętach....

 


Uwaga: nuty podkreślone deklaruje sam producent. Reszta za Fragranticą.

Nuty głowy: miód, cytryna, cynamon, bergamotka, róża, estragon

Nuty serca: paczula, korzeń irysa, cedr, jaśmin, wetiwer

Nuty bazy: wanilia, ambra, piżmo, paczula, mech dębu, wetiwer, rosyjska skóra, cywet

twórca: Paul Leger

rok wprowadzenia: 1974

moja klasyfikacja: uniwersalny, elegancki w klasycznym stylu, ponadczasowy

moja ocena w skali 1-6:

kompozycja: 5

trwałość: 5

flakon: 4

wtorek, 02 marca 2010, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw

Komentarze
Gość: on_kolorowanka, *.piekary.net
2010/03/02 23:50:18
Ktoś kiedyś mówił, że wzlot zapachu czujemy do piętnastu minut, a jak jest z sercem i trwaniem zapachu. Rozumiem, ze zależne jest to od składników z jakich zbudowany jest zapach oraz jego utrwalaczy ale tak mniej więcej, możesz mi coś na ten temat powiedzieć ?
-
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/03/03 10:22:02
Czyli można używać od rana?
Nie jest to zapach ściśle wieczorowy?
-
fqjcior
2010/03/04 15:53:40
aleksandrze - nie uważam, żeby GENTLEMAN miał typowo wieczorowy charakter. Dla mnie np. wieczorowym zapachem jest ZINO DAVIDOFF i ni jak nie mogę się zdobyć na jego użycie np. do pracy. Z drugiej strony wszelkie tego typu klasyfikacje zapachów są umowne i zależą od indywidualnego gustu.
-
fqjcior
2010/03/04 16:00:37
on_kolorowanka, to raczej złozony temat. NIe znam sie na tym wystarczająco, by tu mądrować. Wiem, że zawarte w akordach głowy składniki są najbardziej lotne (czyt. ich molekuły są najlżejsze), stąd najszybciej "wyparowują". Zajuje im to od kilkudzieśiecusekund do może kilku minut. Potem średnie molekuły, czyli akord serca. Tu też bywa różnie, bo średni molekuły mogą być "bardziej średnie" i "mniej średnie", więc czas ich obecności może być różny. Z moich obserwacji wynika, że akord serca trwa z reguły od 30 minut do może 2 godzin. Na koniec zostaje baza, czyli najbardziej ociężałe molekuły. I tu również jest różnie. Baza trwa czasem 3 godziny, czasem i 6.
-
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/03/05 14:22:09
Dziękuję za odpowiedź.

Przestraszyłem się opisów, w rożnych miejscach w internecie, typu:
tylko po siedemnastej, na nocne wyjścia, ciężki zapach i tym podobne.

Po tej recenzji nabrałem jeszcze większego przekonania,
że warto Gentelman posiadać, szczególnie, że został wymieniony
w jego kontekście Antaeus.
-
2010/05/02 18:02:28
dopiero niedawno przetestowałem CHANEL ANTAEUS hmm moze i wstyd :) ale nigdy do Chanel nie podchodziłem z entuzjazmem. Po powachaniu pierwsze skojarzenie to nic innego jak mieszanka 2 zapachów a mianowicie GENTELMAN i KOUROS :) Co do zapachu Givenchy to jest bardzo mchowy i ziołowy, wg. mnie troszke staroświecki ale bardzo orginalny (mało takich zapachów jest na rynku), dla wymagajacych.
-
2010/05/12 15:20:51
juz kupiłem Gentleman'a i jest w mojej czołowce zapachowej. Dziwi mnie trosze niska ocena. Ja oceniam go na 6-5-5
-
fqjcior
2010/05/13 22:20:39
maniek - gratuluję zakupu. to był dobry wybór. a z niskiej ceny należy się cieszyć. tylko wtajemnicznie wiedzą, co kryje się w tym niepozornym flakonie w tak przystępnej cenie. ja także uważam, że to zapach I klasa. nieczęsto w perfumach designerskich można znaleźć tak piękną, czystą paczulę, no a finisz to już zupełna rozkosz dla nosa...natomiast ten nieco "staroświecki" charakter dodaje moim zdanie tylko uroku tej kompozycji.