Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

TOM FORD FOR MEN EDT

Tom Ford (TF) – obecny enfant terrible świata mody - po 10 latach dyrektorowania w domach GUCCI i Yves Saint Laurent w ramach piorunująco szybkiej kariery - wybił się w 2004 roku na niezależność i stworzył markę firmowaną swoim nazwiskiem. To w tej chwili chyba najbardziej ekspansywna marka w świecie mody. Dziś jego kreacje są trendy, szczególnie wśród tzw. męskich celebrities, m. in. gwiazd Hollywood (Brad Pitt czy George Clooney). Dla mnie jako wielbiciela perfum Tom Ford to postać niezwykła, ale i kontrowersyjna. W trakcie tych lat to właśnie on – jako dyrektor artystyczny/ kreatywny GUCCI/ YSL- patronował powstaniu takich arcydzieł męskiej perfumerii jak: GUCCI ENVY FOR MEN, GUCCI RUSH FOR MEN, GUCCI POUR HOMME (brązowy), YSL M7 i wreszcie YSL RIVE GAUCHE POUR HOMME. Wszystkie te zapachy to bez wyjątku dla mnie ścisła czołówka. Odważne, nietypowe, "z pomysłem", czasem wyznaczające nowe trendy, zawsze bardzo męskie i zmysłowe. M. in. ze względu na to jego sztandarowy produkt dla mężczyzn – woda toaletowa TOM FORD FOR MEN zaskoczyła mnie. Znając wcześniejsze zapachowe osiągnięcia FORDA, a także jego naprawdę bardzo udane kompozycje damskie WHITE PATCHOULI czy BLACK ORCHID, spodziewałem się czegoś, nie oszukujmy się, lepszego...

Perfumy te mają klasyczną trzy-akordową konstrukcję, a ich ewolucja jest dość wyraźna. To akurat mi się podoba, bo lubię zapachy ewoluujące. Zamieszczony na stronie internetowej TF opis składowych poszczególnych akordów przyprawia o zawrót głowy, głównie ze względu na ich liczbę, ale także i rzadkość kilku z nich. Efekt ich użycia jest jednak zaskakująco mizerny. A apetyt był naprawdę spory....

Akord głowy jest bardzo spokojny, niekrzykliwy, pomimo obecności wielu nut cytrusowych, z których chyba najwyraźniej czuję skórkę mandarynki (zrównoważona, słodkawa, niekręcąca w nosie). Głównym towarzyszem „nut hesperydowych” jest imbir. W efekcie akord głowy zaskakuje. Spodziewałem się klasycznego cytrusowego uderzenia, a otrzymałem subtelny imbirowo-mandarynkowy mix. Po kilku minutach imbir wychodzi na prowadzenie i toruje drogę akordowi serca, który znowu jest sporym zaskoczeniem. Dominuje w nim bowiem czarny pieprz, jednak wraz z innymi składnikami tworzy bardzo specyficzny, słodko-ostry zapach, nie trącący jednak muszkatem. Im bliżej końca, tym mniej pieprzu, a więcej ciepłych nut ambry i drewna. Podobno jest tu Cypriol, rzadki składnik pochodzący z destylacji korzenia rośliny o tajemnicznej nazwie Nagarmotha (krewna papirusa), mający nieco ziemistą i drzewną woń. Baza to ta część, która mi najbardziej przypomina L'INSTANT DE GUERLAIN POUR HOMME (na perfumowych forach TOM FORD FOR MEN określany jest jako „rozcieńczone L'INSTANT i - choć to zbyt duże uproszczenie - to jednak jest w tym trochę prawdy).

 Moim głównym zarzutem wobec kompozycji TF jest jej ogólny brak wyrazu, takie „przyczajenie”. To kompozycja o sporym potencjale, jednak nie wykorzystanym. Para poszła w gwizdek, niestety. Moc i trwałość należy ocenić jako bardzo średnie. Zapach lokuje się blisko skóry i trwa ok. 6 godzin. Sprawia wrażenie, jakby ktoś z obawy przed zbyt charakternym zapachem solidnie "rozwodnił" oryginalną recepturę. Szkoda. W efekcie zapach ten niestety odznacza się brakiem charakteru. Na mojej skórze niestety dość szybko "tłamsi się" i nie mogę się dostatecznie cieszyć jego obecnością, choć wiem że on wciąż tam jest. Podejrzewam, że lepiej zadziałałby latem, ogrzany ciepłotą skóry i słonecznymi promieniami. Gdyby nie dotychczasowe dzieła FORDA, miałbym pewnie dla tej kompozycji większą wyrozumiałość... A może to taki TOM FORD dla ubogich (wersja TF EXTREME jest już sporo droższa, nie wspominając o niebotycznych cenach serii PRIVATE BLEND)? Dość powszechna opinia na temat przewagi nachalnego, kontrowersyjnego marketingu nad faktyczną jakością perfum TF FOR MEN zdaje się potwierdzać. Właśnie. Nie wspomniałem jeszcze o kampanii reklamowej tych perfum. Oto jedna z fotografii z niej pochodzących. Czy mi się zdaje, czy to daleko posunięta erotyka, żeby nie powiedzieć soft porno? Śmiałe to i bardzo w stylu TF (pamiętamy - cokolwiek jednak bardziej wysmakowane - zdjęcie reklamujące M7 YSL?). Niestety zawartość flakonu to najmniej atrakcyjna część tej fotografii... Bo sam flakon owszem - bardzo estetyczny i elegancki, z pozłacaną tabliczką z wygrawerowaną nazwą i takimże kołnierzykiem. Zaliczam go zdecydowanie na plus całego projektu. Widoczne na zdjęciu "oparcie" dla flakonu to jedno z TYCH miejsc... („Strzeż się tych miejsc!” jak śpiewał Lech Janerka ;-) A tak na poważnie, to kampania reklamowa wydaje mi się zbyt dosłowna i – w aspekcie samego zapachu – mocno przesadzona. No ale pewnie miało być kontrowersyjnie i …jest. Ja tymczasem przy najbliższej okazji zanurzę nozdrza w wersji TF EXTREME. Zobaczymy, czy jest warta sugestywnej nazwy...Może tam znajdę "tego" TOMA FORDA. Bo TU go nie ma....

 

 

 

Nuty głowy: nuty hesperydowe (cytrusowe), olejek z liścia cytryny, włoska bergamotka, skórka manadrynki, świeża bazylia, fiołek, imbir,

Nuty serca: absolut z tunezyskiego kwiatu pomarańczy, czarny pieprz, absolut z liścia tytoniu, kwiat marokańskiego grejfruta (kwitnie przez 3 tygodnie, jest ręcznie zbierany i natychmiast destylowany dla uchwycenia zapachu),

Nuty bazy: ambra, drewno cedrowe, paczula, mgiełka wetiwerowa, mech dębowy, drewno skórzane (żywica z Laosu o bogatym skórzanym zapachu), Cypriol (korzeń z Indii o zwierzęco zmysłowym zapachu).

twórca: ?

rok wprowadzenia: 2007

moja klasyfikacja: uniwersalny, słodko-cytrusowo-przyprawowo-drzewny, lekki, zwiewny, niezdecydowany, z dużym potencjałem

moja ocena w skali 1-6:

kompozycja: 4

trwałość: 4

flakon: 5

środa, 17 lutego 2010, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw

Komentarze
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/02/22 14:55:04
Problem z recenzjami fqjciora mam taki, że po każdej,
nawet tej, o nie całkiem przychylnym wydźwięku,
chciałbym opisywany produkt powąchać lub kupić.

Albo zmienię robotę albo założę perfumerię.


-
fqjcior
2010/02/22 21:20:41
Każda motywacja jest dobra do zmiany pracy, pod warunkiem że na lepszą i lepiej płatną :-) A tak zupełnie serio, to o czym piszesz aleksandrze to niezamierzony efekt. Jednak to chyba dobrze. Testujmy i jeszcze raz testujmy! Przecież to sama rozkosz, którą znają tylko... perfumomaniacy :-)
-
fqjcior
2010/02/22 21:23:34
A co do perfumerii, to jest to również moje marzenie. Niestety raczej w tej sferze pozostanie. Choć nigdy nic nie wiadomo i m.in. dlatego życie jest piękne....
-
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/02/23 20:32:09
Tylko, czy jest miejsce dla nowej perfumerii na rynku.
Ten został opanowany przez klika największych i najstarszych.

Jest też mnóstwo nowych, ciosanych od jednego szablonu,
najcześciej niezbyt estetycznego.

Konkurencja jest wiec raczej spora.