Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

"Może byś wolał herbatkę z cytrynką?"

Ten wpis czekał na publikację długo. Zbyt długo. Ze względu na temat, chciałem z nim zdążyć zimą, a tu dziś w powietrzu czuć ewidentną wiosnę! Czym prędzej więc podjąłem się ukończenia go...

Wygląda na to, że zima powoli odpuszcza. Nie da się ukryć, że mieliśmy w tym roku prawdziwą polską zimę. Trzaskający mróz, skrzypiący, suchy, puchaty śnieg i jeszcze jedna integralna cecha polskiej zimy......zaskoczeni drogowcy :) Bardzo lubię taką zimę. Przypomina mi dzieciństwo. Brakuje mi tylko wzorków malowanych przez Dziadka Mroza na szybach domowych okien. Najwyraźniej nowoczesne "plastiki" są mrozoodporne. Coś za coś :-) 

Zima to czas, gdy wielu z nas grzeje się wieczorem przy kominku (nie ja - niestety). Wielu z nas również częściej sięga zimą po herbaciany napar (to ja :-), który pozwala ogrzać się i cieszyć niezwykłymi aromatami i wonnościami. Herbata - ten zupełnie niezwykły napój - występuje w wielu odmianach, gatunkach i postaciach. Biała, żółta, zielona, czerwona, czarna. W postaci pełnych liści, łamanych liści, granulek czy pyłu zawartego w ekspresowych torebkach. Naturalna, wędzona lub aromatyzowana. Z cytryną, z miodem albo mlekiem. Latem mrożona. Zimą rzecz jasna gorąca, czasem "z prądem".

Oprócz swych właściwości rozgrzewających i zdrowotnych, herbata jest też już od lat inspiracją dla twórców perfum. Jednym z bardziej znanych zapachów zainspirowanych herbatą jest legendarna już dziś kompozycja Jeana-Claude’a Elleny Eau Parfumee au The Vert  z 1992 roku stworzona pierwotnie jako odświeżacz powietrza w salonach marki Bvlgari (!). Ale to temat na osobny wpis.

Dziś niemal każda szanująca się marka niszowa posiada w swej kolekcji kompozycję herbacianą. Chyba największą herbacianą sławą cieszy się wśród niszowców TEA FOR TWO L'Artisana autorstwa Olivii Giacobetti. Te niecodzienne perfumy pachną jak ostudzona, lekko posłodzona czarna herbata. Ważne by podkreślić, że twórczyni nie starała się oddać - skądinąd pięknej - woni herbacianego suszu. Chodziło raczej o zapachową impresję na temat słodkiego naparu z czarnej herbaty. Herbata jest mocna, wystudzona, posłodzona cukrem i ma barwę ciemnego bursztynu. Choć w centrum kompozycji znajduje się herbaciany napar, to Giacobetti w bardzo zręczny sposób wplotła tu przyprawy (anyż, imbir, cynamon), tak że nie przytłaczają one całości (jak w Five O’Clock Lutensa), a jedynie bardzo subtelnie i zgrabnie podkreślają smakowy charakter tych perfum. Subtelność i niezwykłe wyważenie tych perfum to zresztą chyba znak firmowy Giacobetti. Wraz z upływem czasu na skórze znika gdzieś lekko dymna nuta herbacianej esencji i zapach wysładza się, by finiszować waniliowo-miodowo, ale - znowu - subtelnie. TEA FOR TWO to moim zdaniem zapach bardzo udany i pełen niezwykłego uroku. Czuć lekką i genialną rękę do składników i proporcji oraz takiż nos włoskiej twórczyni. Herbatka dla dwojga? Czemu nie?  Bardzo chętnie!

Nuty głowy: bergamotka, anyż gwiaździsty, herbata

Nuty serca: cynamon, imbir, inne przyprawy

Nuty bazy: miód, wanilia

twórca: Olivia Giacobetti

 

NOMAD TEA („Herbata koczownika”) to zupełnie inne ujęcie herbacianego tematu. Zapach z siódmej - zatytułowanej SWEET - serii perfumowej wydanej przez Comme Des Garcons. Na marginesie warto dodać, że propozycje zapachowe tej firmy to prawdziwe wyzwanie dla każdego perfumomaniaka. Jest ich ogromna mnogość, a ich tematyka jest co najmniej oryginalna i bardzo intrygująca. Pogrupowane w serie (zielona, czerwona, kadzidlana, kolońska, sorbetowa, syntetyczna  czy wreszcie słodka) stanowią źródło niepowtarzalnych przeżyć olfaktorycznych.

Ale wróćmy do NOMAD. Tym razem mamy okazję powąchać cocktail z zielonej herbaty z cukrem, odrobiną cytryny i – przede wszystkim -  listkami świeżej mięty. NOMAD to zupełnie inne ujęcie tematu niż TEA FOR TWO. Kompozycja jest zdecydowanie „jaśniejsza”, bardziej zielona i odświeżająca. Zielone kolory towarzyszące wwąchiwaniu się w NOMAD TEA to efekt obecności nie tylko zielonej herbaty, ale i bylicy, która ma lekko trawiasty aromat, przypominający sok wyciśnięty z trawy. Jeszcze jedno skojarzenie w tym miejscu: yerba mate. Zdecydowanie, a nawet na pierwszy miejscu. To właśnie zielonym suszem yerba mate pachnie NOMAD TEA, gdy odfruną wstępne miętowe molekuły. Koczowniczą herbatkę poleciłbym amatorom zapachów zielonych, wcale nie koniecznie herbacianych. To zapach doskonały na upalne letnie dni. Świetnie skomponuje się z piknikiem na leśnej polanie lub rodzinną imprezą w letnim ogrodzie. Orzeźwi i ochłodzi. Jest bardzo optymistyczny i sympatyczny. Warto spróbować.

 

 

 

 

 

 

 

 

Nuty głowy: dzika mięta, bylica

Nuty serca: zielona herbata, geranium

Nuty bazy: nuty drzewne, cukier

twórca: ?

THE BRUN Jeana Charlesa Brosseau tworzy wraz z ATLAS CEDAR i FRUIT DE BOIS trio męskich perfum stworzonych przez tego francuskiego kreatora. Patrząc na listę nut THE BRUN (brunatny, brązowy albo po prostu brunet :), nie sposób oprzeć się wrażeniu, że miał on być czymś więcej niż tylko zapachem herbacianym (jak poprzednio opisane). I faktycznie taki jest. Ten zapach nie jest “poświęcony” herbacie. Jednak jednym z jego istotnych składników jest właśnie herbata Lapsang Souchong. Czarna herbata wędzoną w dymie z sosnowego lub cedrowego drewna. Ci, którzy taką herbatę pili, wiedzą, że ma ona lekko cierpki, delikatnie dymny smak i zdecydowanie wędzony aromat. Moim zdaniem jest pyszna i ma zdecydowany, mocny, męski charakter. Owocowe otwarcie THE BRUN przykuwa uwagę. Czuć, że nie będzie to kolejny banalny zapaszek dla panów. Przez słodkawe cytrusy przebijają się przyprawy, które po kilku minutach oddają pola kwiatom. Jest coraz ciekawiej i ładniej. Lawenda złagodzona przez inne składniki dodaje uroku akordowi serca, nie dominując go jednocześnie. Trzeba się dobrze wwąchać, by ją poczuć. Choć do akordu bazy pozostało jeszcze trochę czasu, nuta herbaciana coraz mocniej zwraca na siebie uwagę. Skojarzenia? Hmmm. Na pewno DUEL Annick Goutal i Gucci POUR HOMME II (niebieski). THE BRUN – jak na bruneta przystało - szybko „przechodzi do rzeczy” i akord bazy pojawia się już po ok. 30 minutach. Na tym etapie dominuje już nuta herbaciana – czarnej herbaty z odrobiną dymu wędzarniczego. Dalekie jest to jednak od autentycznego aromatu Lapsang  . W miarę upływu czasy wędzona nutka uwypukla się, by następnie dość szybko stracić na mocy. Jednak charakterystyczny, intrygujący aromat THE BRUN utrzymuje się do samego końca.

Rezultat prac Brosseau i Bourdona jest dość udany. THE BRUN to nietrywialna, nowoczesna męska kompozycja. Ładnie ewoluująca, średnio mocna i średnio trwała. Wyważona i nienachalna (klasa Bourdona), bardzo uniwersalna. Poza tym niewątpliwie mało popularna, co może być jej zaletą.

Nuty głowy: bergamotka, ananas, melon, cynamon, kardamon

Nuty serca: kwiat pomarańczy, lawenda, fiołek, jaśmin, konwalia

Nuty bazy: kmin, herbata Lapsang Souchong, ambra, wanilia, piżmo 

twórca: Jean Charles Brosseau i Pierre Bourdon

sobota, 27 lutego 2010, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw

Komentarze
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/02/28 11:14:50
Z ogólnie dostępnych herbacianych zapachów wspaniały jest
Bulgari Eau Parfumée au Thé Blanc.
Występuje pod postacią wody kolońskiej - Eau de Cologne Spray.
Dla kobiet i dla mężczyzn.

Herbata została przyozdobiona ostrą nutą pieprzu.
Połączenie, na pozór, wydaje się dziwne, ale efekt jest rewelacyjny.
-
fqjcior
2010/02/28 12:56:25
Faktycznie Bvlgari ma chyba całą linię wód herbacianych: Eau Parfumée au Thé Vert (zielona), o której wspomniałem we wpisie, Eau Parfumée au Thé Blanc (biała), o którym piszesz oraz Eau Parfumée au Thé Rouge (czerwona, konkretnie afrykańska Rooibos oraz chińska Yunnan).
Przyznam, że połączenie herbaty z pieprzem brzmi dla mnie bardzo zachęcająco. Oba składniki uwielbiam, więc ich mix może być co najmniej interesujący, szczególnie że autorem kompozycji jest sam Jacques Cavallier. Wersję czerwoną stworzył zaś inny Maestro Olivier Polge. Korci mnie, by je prztestować, nie powiem....
-
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/03/02 10:39:35
Na tytułową herbatkę z cytryną już w 1994 roku
zaprosił nas Calvin Klein wypuszczając cK One.
Przyrządził ją duet Alberto Morillas i Harry Fremont.

Oglądając reklamę, zawsze się złościłem, że wylewają
prawie całą butelkę na podłogę.

Jak głosił slogan:
A fragrance for a man or a women from Calvin Klein