Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

Kenzo TOKYO EDT

TOKYO rozpoczyna się oszałamiającą eksplozją świeżych przypraw i cytrusów. Mieszanka ostrego imbiru z cytryną i grejpfrutem tworzy bardzo charakterystyczny akord głowy i zapowiada charakter całej kompozycji. W sercu zapachu dominuje pieprz zmiękczony neroli albo "petit grain" (nie jestem w stanie dokładnie ocenić, choć stawiam na to drugie). Finał jest dynamicznym duetem goździka i - przede wszystkim - gałki muszkatołowej. Kto nie przepada za ostrą, lekko gryzącą nozdrza i lekko duszącą wonią tej przyprawy (np. AZZARO VISIT), ten nie powinien raczej sięgać po TOKYO, bowiem to właśnie muszkat dominuje w bazie przez jej kilka godzin trwania. Cytrusy zastosowane w TOKYO mają raczej "unosić" przyprawowy i drzewny ciężar, niż być jakoś szczególnie wyczuwalne i grać istotną rolę. Dzięki nim TOKYO nie jest siermiężne, lecz całkiem "okrągłe" i zrównoważone. Nuty drewniane też są tu nieco inne, bowiem nie poczujemy tu typowego, znanego choćby z TUMULTE Lacroix cedru, ani nie zwąchamy słodkawej woni gwajakowca. Twórczyni rzekomo inspirowała się "zielonymi sokami" tych roślin, co może tłumaczyć taką a nie inną formę ich obecności w tej kompozycji. 

Bardzo podoba mi się praktyka KENZO zamykania perfum we flakonach, które designem nawiązują do zapachu i wraz z nim oraz "otoczką" tworzą coś więcej niż perfumy. To właściwie raczej koncepty z zapachem znajdującym się w centrum. Tak jest i tym razem. Klasyczny kształt - wygięta przez dmący wiatr gałąź bambusa ozdobiona smugami miejskich kolorowych świateł - symbolizuje TOKYO jako syntezę aglomeracji i natury. Również grafika na opakowaniu to kontrastowe zestawienie drzewa i miejskich świateł. Taki też zdaje się być sam zapach - nowoczesny, dynamiczny, ale z akcentami natury, drzew i mieniących się przypraw. Symbolizuje nocne życie w TOKYO. Obie grafiki wykonał japoński wzięty grafik Kashiwa Sato.  Zapach zaś wykreowała Marie Salamange (Firmenich). Wieść niesie, że inspirowała się świeżymi przyprawami oraz zielonymi sokami cedru i gwajakowca które odkryła w Japonii.

TOKYO nie powalił mnie na kolana (o to w ogóle dość trudno...), ale też nie pozostawił obojętnym. To intrygująca mieszanka, pozytywnie odróżniająca się na tle większości designerskich propozycji - jak zwykle w przypadku KENZO. Zresztą - co by nie mówić - KENZO zachowuje dobry poziom i - w przeciwieństwie do konkurencji - raczej nie wypuszcza na rynek zapachowych gniotów, mając zawsze coś ciekawego do przekazania poprzez swoje olfaktoryczne kreacje. TOKYO jest dobrym tego przykładem .
 
 
 
 
 
Nuty głowy: imbir, cytryna i grejpfrut

Nuty serca: czerwony pieprz, zielona herbata, gorzka pomarańcza

Nuty bazy: gałka muszkatołowa, drewno gwajakowe, cedr, goździk

twórca: Marie Salamange

rok wprowadzenia: 2007

moja klasyfikacja: nowoczesny, przyprawowo-drewniany, dynamiczny, dość oryginalny, uniwersalny (na każdą okazję i każdą porę roku)

moja ocena w skali 1-6:

kompozycja: 4

trwałość: 5

flakon: 4 

piątek, 05 lutego 2010, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw

Komentarze
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/02/09 15:34:05
Nawiązując do słów "TOKYO nie powalił mnie na kolana (o to w ogóle dość trudno...)",
nawet Prada Amber Pour Homme czy Infusion d'Homme?
-
fqjcior
2010/02/09 18:59:13
Przyznam, że nie znam. Infusion testowałem w perfumerii jedynie na bloterku i pamiętam, że mnie pozytywnie zaintrygował. Od tego czasu czekam na okazję by go lepiej poznać. Amber nie znam w ogóle. Ale powącham przy okazji najbliższej wizyty w jakimś Douglasie.
-
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/02/09 19:49:17
Dla mnie, obie propozycje Prada, są jednymi z najciekawszych w ostatnich latach.
W perfumeriach sieciowych, właściwie, wyznaczają granicę, Prada - reszta produktów.

Amber Pour Homme mógłby powstać w XIX w, ale (może przez przypadek) miał debiut w XXI.
Twórca zapachu musiał lubić Rive Gauche Pour Homme.

Nie chcę autorowi psuć niespodzianki jaka go czeka po zapoznaniu się z Infusion d'Homme, lecz nie mogę sobie odmówić króciutkiego opisu aromatu.
Otóż, prawiczek, w białej, wykrochmalonej koszuli szykuje się do randki, chowając do kieszeni prezerwatywę naturalnie pudrowaną (puder o aromacie pomarańczowym)
i właśnie ten obraz najbardziej kojarzy mi się z Infusion.
-
Gość: on_kolorowanka, *.piekary.net
2010/02/09 21:50:09
Mam wielki sentyment do twórczości francuskiej marki, jednak Tokyo kojarzy mi się każdorazowo z majerankiem i muszkatołową gałką z kubków knorr. Mam w swoim pudle z przed dwóch lat nieotwartą trzydziestkę. Może kiedyś zmienię zdanie, jak całkowicie zniknie z perfumeryjnych półek. Wspomniana w komentarzu Prada Infusion d'homme jest godna przewąchania w najbliższym czasie, naprawdę. Genialna irysowo- żywiczna kompozycja, która mimo swojej mydlanej świeżości naprawdę długo na mnie leży. Ambrową się znudziłem, przenosiłem ją. Tak po za tematem, ciekawi mnie Twoja opinia na temat Masculine, uważam tą wodę za najlepszą duetu Dolce&Gabbana. Był to szklany flakon w kształcie dezodorantu wypełniony drzewno aromatyczną żółta cieczą. Poznałeś ją?
-
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/02/11 08:58:14
Kenzo nie nazwałbym francuską marką.
Należy do grupy Louis Vuitton Moët Hennessy (Francja),
lecz Kenzo Takada urodził się w Japoni i do teraz posiada obywatelstwo tego kraju.

Jeśli podoba Ci się Masculine, koniecznie sprawdź Yves Saint Laurent Pour Homme Super Concentrate.
-
Gość: on_kolorowanka, *.piekary.net
2010/02/11 16:09:42
Markę Kenzo założył w 1964 roku w Paryżu japoński projektant Takada Kenzo. Miejsce urodzenia oraz obywatelstwo może mieć wpływ na koncept marki, natomiast nie jest dla mnie żadnym wyznacznikiem jej pochodzenia. Co o tym myśli twórca bloga?
-
fqjcior
2010/02/11 20:43:06
KENZO to francuska marka stworzona przez Japończyka.
-
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/02/12 18:15:22
Przepraszam.
Poprawiam on_kolorowanka, który napisał zgodnie z prawdą,
a to ja nie miałem racji.

Całe życie byłem w przekonaniu, że Kenzo jest japońską firmą.
-
Gość: nowy48, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/12 21:19:35
aha to i tylko sie przyczępię do trwałości którą oceniłes na 5!!?
na mnie wyjątkowo krótko ten ciekawy zapach leży, Visit zdecydowanie dłuzej, ale nie jest już tak ciekawy jak tokyo...
-
fqjcior
2010/02/17 09:23:24
aleksander, wczoraj przetestowałem na skórze obie kompozycje PRADA, o których piszesz. Przyznam, że obie są intrygujące, jednak INFUSION zrobiła na mnie zdecydowanie większe wrażenie. To odważna kompozycja, w której najpierw wyczułem bardzo lubianą przeze mnie nutę irysa (którą ja nazywam "papierową" i uwielbiam ją w DIOR HOMME), a później całość pachniała nieco "skórzanie" (coś jak skórzana kurtka albo rękawiczki), by zakończyć się dość sugestywną "męską" wonią, którą nazwałbym zwierzęcą (piżmo??). Nad całością unosił się "mydlany duch". Ogólnie bardzo intrygująca rzecz, na pewno warta głębszych testów i bliższego poznania.
-
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/02/17 18:20:25
Niesłychane jest, że tak różnie można odbierać bodźce zapachowe.
Na przykład, skórzanej woni nie czuję ani odrobinę w Infusion.

Pisałem wcześniej o tym prawiczku, na zasadzie skojarzeń.
Na reklamie Prada, był właśnie taki młody piękniś, w białej koszuli,
włoski pofalowane i takie tam.

Irys (którego wyczuję na kilometr, bo przez kilka miesięcy wyrywałem
te kwiaty z ziemi, jak też pielegnowałem ich cebulki) ma tutaj odcień pudrowy.
Słowem, pachnie podobnie jak puder.
Dokładając olejek z kwiatu pomarańczy, otrzymujemy coś na kształt pomarańczowego pudru.
Wyraźnie też czuć gumę.
Faktycznie, jak napisał poprzednik, uaktywnia się i żywica.
__

Skórzane akcenty występują, owszem, ale w Amber.
Na dodatek, ta wywarła na mnie większe wrażenie niż Infusion.

Może nawet to dobrze, nudno byłoby, gdybyśmy mieli tutaj wszyscy
podobne zdania w każdym przedmiocie testów.

Obecnie ceny Prada znacznie się obniżyły.
Jak wchodziły na rynek, odstawały ceną, że aż strach.
__

Popatrz, przy okazji, na Lanvin Arpége Pour Homme.
Powinien Ci się podobać.
-
fqjcior
2010/02/18 08:44:40
Rzeczywiście każdy odczuwa zapachy nieco inaczej. Są też nawet osoby, które pewnych woni po prostu nie czują w ogóle (ansomia). Poza tym znaczenie mają również skojarzenia i doświadczenie. Ja prawdopodobnie nie wyczułbym skórzanej nuty w INFUSION, gdybym nie znał jej choćby z CUIR OTTOMAN PARFUM D'EMPIRE czy DZING! L'ARTISANA.
Reklamy PRADY z "pięknisiem" nie widziałem, więc zakładam, że nie uległem żadnej marketingowej sugestii (o co bardzo łatwo) i mogłem skupić się typowo na wrażeniach zapachowych.
Tak czy inaczej jeden test naskórny w perfumerii to za mało, bym mógł jednoznacznie opisać i ocenić te zapachy, a tym bardziej "wgryźć" się w nie. Być może uda mi się je opsiać w przyszłości na blogu. Podobnie jak Arpege Pour Homme. A moim ostatnim odkryciem jest GIVENCHY GENTLEMAN. Ale o tym też - mam nadzieję - przy stosowanej okazji.....

Pozdrawiam
-
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/02/18 11:49:59
Możliwe również, że cząsteczki z Amber pozostały w nosie i zakłóciły odbiór Infusion.
Często ma to miejsce gdy testuje się więcej niż jeden zapach na raz,
podczas wizyty w perfumerii.

Infusion ma czynnik czystości.
Być może jest to piżmo.
(Na, które sam nie wpadłem)
__

Lanvin nie jest sugestią do recenzji, bo nie śmiałbym wpływać na wybory obiektów,
a jedynie zwróceniem uwagi na pokrewieństwo z Dior Homme.
__

Gentelman zawsze miałem ochotę poniuchać, ale nigdy nie nadarzyła się okazja.
Tom Ford także.
-
2010/04/22 15:31:45
Tokyo by Kenzo to wg mnie same drzewka iglaste i cos cytrusowatego (grejpfrut, pomarancza) ale przewaga to sosna,świerk,choinka ogólnie las. zapach bardzo ładny. A co do Prada Infusion to był to krótki test z mojej strony (moze zbyt krótki) po którym stwierdziłem ze wacham szare mydło takie za 2zl którym nie ukrywam czasem lubie sie umyc :)