Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

ABERCROMBIE & FITCH - FIERCE COLOGNE

Oj dzieje się, dzieje! Nie ma co! Za oceanem, rzecz jasna. Czyste szaleństwo. To już chyba więcej niż moda. To jakaś psychoza! Wariactwo na punkcie FIERCE wypuszczonego na rynek amerykański w 2002 roku przez tamtejszego producenta odzieży dla młodzieży (się zrymowało) ABERCROMBIE & FITCH z każdym rokiem nabiera mocy. Opinie perfumomaniaków, perfumoholików i perfumoznawców są jednoznaczne - ładnie to pachnie, ale to zapach dobry dla gejów (patrz flakon!) i dzieciaków z college'ów. Nie dla nas - starych wyjadaczy, znawców, koneserów albo innych niszoholików ;-) Poza tym pachnie jak wiele innych (i tu następuje lista kompozycji "podobnych" wśród których najczęściej wymieniane są BOSS BOTTLED i CHANEL PLATINUM EGOSITE) Chwileczkę... O co tu chodzi?

Zanim o samym zapachu, kilka słów o jego twórcy. Christophe Laudamiel to nos pracujący w International Flavors & Fragrances Inc. na nowojorskim Manhattanie. Uważany jest za enfant terrible branży perfumiarskiej. Pomimo młodego wieku ma za sobą już sporo perfumowych dokonań, choćby współtworzenie niebieskiego POLO Ralpha Laurena, którego bezprecedensowy sukces w USA został przypieczętowany prestiżową nagrodą FIFI w 2003 roku. Laudamiel to poszukiwacz, autor kilku patentów dotyczących molekuł i technik perfumeryjnych, "niespokojny duch" perfumerii, facet z wizją. Nowoczesny, nieokiełznany, łamiący zasady i bariery. Anty-tradycjonalista. Przedstawiciel awangardy sztuki perfumeryjnej. Dość powiedzieć, że odważył się zamknąć we flakonie zapach.....seksu (http://www.s-ex.jp/). Podobno nieprawdopodobny, a nawet zwalający z nóg...

Christophe Laudamiel

FIERCE to flagowy zapach marki A&F. Stał się niezaprzeczalnym top-sellerem i absolutnym zapachowym fenomenem. Jest obecny we wszystkich sklepach odzieżowych marki, nie tylko na półkach, ale także na sprzedawanej tam odzieży, a nawet (sic!) w instalacjach klimatyzacyjnych i wentylacyjnych. Naoczni (czy raczej "nanosowi") świadkowie twierdzą, że FIERCE wyczuć można już na ulicy, w promieniu 100 m od sklepu! Można go kupić jako typowe amerykańskie cologne (w praktyce okazuje się przyzwoicie intensywną i trwałą EDT), ale również jako spray do odzieży, a nawet roomspray. Hmmmm. No wariactwo dosłownie.

Nie trudno się domyśleć, że FIERCE mnie bardzo zaintrygował. Skąd ta popularność, gdzie "popularność" to za słabe słowo? Histeria nawet. Po testach na sobie nie poznałem do końca odpowiedzi. Trudno ją znaleźć w odizolowaniu od szerokiego zrozumienia zjawisk rynkowych i socjologicznych zachodzących w USA. Jedno jednak stało się dla mnie jasne. Genialny nos plus sprytna, perfekcyjnie dopracowana amerykańska machina marketingowa dały piorunujący efekt. Mieszanka ultraoklepanych zdawałoby się nut z wmiksowanym przebłyskiem olfaktorycznego geniuszu. Coś, czego - moim zdaniem - brak choćby targetowanemu na młodzież CRAVE Calvina Kleina. FIERCE nie bez przyczyny staje się klasykiem na amerykańskim rynku męskich perfum. W zasadzie już stał się legendą "za życia". Każdy amerykański w miarę dobrze sytuowany "dzieciak" chce nim pachnieć. Każda uczennica college'u w USA uwielbia ten zapach na swoim chłopaku! FIERCE to tzw. "chick magnet" (if you know what I mean ;-)!. Jednak laudamielowski zapach, w którym gustują głównie amerykańskie nastolatki, z powodzeniem może być noszony przez dojrzałego faceta. Świeży, sportowy i absolutnie uniwersalny FIERCE ma tendencje do stawania się "drugą skórą". Uzależniający i trudny do przedawkowania staje się niezwykle niebezpiecznym "średniopółkowym" konkurentem dla mniej lub bardzie wymyślnych mainstreamowych i niszowych propozycji. Chciałoby się nim pachnieć "po całości". Mieszkanie, samochód, garderoba, łazienka, wreszcie biuro. Zapach totalny. Co ten Laudamiel w nim umieścił? To zapewne jego słodka i warta miliony baksów tajemnica.

Kompozycja FIERCE jest w zasadzie bardzo tradycyjna w swej treści. Otwierają ją raczej mało oryginalne i niewiele obiecujące "nowoczesne", syntetyczne cytrusy. Akord głowy nie powala, nie jest niczym intrygującym. Jest jakby przytłumiony, stłamszony, niewyraźny. FIERCE ma jednak jednego wielkiego sprzymierzeńca, jakim jest czas. To w miarę jego upływu zapach rozkwita. Dosłownie. Cytrusy z otwarcia zostają zastąpione urokliwym kwiatowym bukietem serca. Tu możemy już śmiało mówić o charakterystycznej nucie, która powoduje że FIERCE pachnie jak FIERCE, a nie jak cokolwiek. Akord bazy jest rozwinięciem „FIERCEowości” i takim pozostaje na długie godziny. Trwałość jest bowiem bardzo solidna - dobre 8 godzin (na odzieży pachnie kilka dni), a moc określiłbym jako wypośrodkowaną, idealnie dopasowaną. FIERCE to nowoczesny zapach. Nie spodziewajmy się tu francuskiej wykwintności czy włoskiej wyobraźni. To zapach XXI wieku w pełnym tego słowa znaczeniu. Jednowymiarowy, syntetyczny i konkretny.

Flakon - no cóż.... To jednak największy minus tego konceptu. Niektórzy na jego bazie wysnuli wniosek, że FIERCE jest adresowany do gejów. Pomimo iż to moim zdaniem spora nadinterpretacja, to jednak przyznam, że pierwsze co należałoby zrobić, to usunąć tę fotografię i zastąpić ją...niczym. Nie żeby fotografia była zła sama w sobie. Jednak nie pasuje mi na tym flakonie i nie pasowałaby też na żadnym innym. Koncepcja takiego "ozdobienia" flakonu wydaje mi się po prostu obciachowa.

Przy okazji, tak na koniec..... Znacie może muzykę TOTO? Niemal każdy zna kilka ich największych przebojów, często nawet nie znając wykonawcy. Ja znam ją bardzo dobrze. Muzyka TOTO jest melodyjna i na wskroś amerykańska. Nie wymaga od słuchacza jakiegoś szczególnego wyrobienia, ale nie jest - broń Boże - prymitywna czy też prostacka. Można jej słuchać na okrągło przy każdej okazji, bez obawy że się znudzi. Czy to, że jest pełna ładnych melodii zapadających szybko w pamięć, jest jej wadą? Czy to, że bywa często lekka, łatwa i przyjemna obniża jej wartość? Absolutnie nie.  Bo przy całej swojej przystępności pozostaje genialnie pomyślana, doskonale zaaranżowana, wirtuozersko zagrana i perfekcyjnie wyprodukowana. Taki właśnie jest FIERCE. Oczywiście można go nie lubić, ale chcąc być uczciwym, wypada go przynajmniej docenić. Jestem zdecydowanie na TAK.

Nuty głowy: pomarańcza, cytryna, żywica sosnowa, kardamon

Nuty serca: rozmaryn, jaśmin, konwalia, róża

Nuty bazy: piżmo, mech dębu, wetiwer, brazyliski palisander

twórca: Christophe Laudamiel

rok wprowadzenia: 2002

moja klasyfikacja: uniwersalny, świeży, bardzo charakterystyczny, nowoczesny, syntetyczny

moja ocena w skali 1-6:

kompozycja: 4

trwałość: 5

flakon: 3

03.06.2010 P.S.

Niniejszym informuję, że w sklepach A&F pojawiła się nowa (równoległa póki co) wersja flakonu FIERCE pozbawiona kontrowersyjnego zdjęcia nagiego męskiego torsu (!). Czyżby producent chciał w ten sposób zachęcić do nabycia swej wody tych konsumentów, których mimo wszystko naklejka zniechęcała?  Na to wygląda. Dodam, że flakon posiada bardzo finezyjną szarą, matową (dla odmiany) nakrętkę, która zaopatrzona jest od wewnątrz w swoiste "prowadnice". Z kolei obudowa atomizera posiada dwie kulkowe wypustki, które po nałożeniu zatyczki "wchodzą" w prowadniczki w nakrętce. Zamykanie flakonu odbywa się więc w dwóch etapach - nasunięcia pionowego, a następnie przekręcenia nakrętki o 1/4 obrotu. W ten sposób flakon można podnieść trzymając za nakrętkę bez obawy, że wysunie się on i spadnie. Za ten dobry patent oraz za usunięcie fotki z mojej strony uznanie dla marki. Uprzedzę komentarze i dodam, że zapach jest oryginalny. Wiem, bo sprawdziłem osobiście.

wtorek, 19 stycznia 2010, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw

Komentarze
Gość: Mik, 89.167.84.*
2010/01/21 20:43:58
Dołożę swoje trzy grosze o FIERCE A&F,
otóż flakon jest według mnie wyjątkowo
dobrze zaprojektowany i trafiony, w Polsce
obowiązuje ultrahomofobiczny heteromatrix
i nie dziwię sie, że ozdobienie flakonu aktem męskim
tak szokuje, co innego w US, homoerotyczne
konotacje są zachetą i plusem.
Nie muszę chyba także dodawać, że marka A&F
jest ulubiona właśnie przez gejów :) Stąd producent
dopieszcza swoich najlepszych klientów.
Tak jest czy się to podoba w Polsce czy tez nie!
-
fqjcior
2010/01/21 21:16:14
Mnie ten flakon nie szokuje. Po prostu mi się nie podoba. Nie podobałby mi się również wówczas, gdyby zastąpiono go podobnym wizerunkiem kobiecym. W obu wersjach byłby dla mnie kiczowaty. A że podoba się w Stanach i trafia w gusta homoseksualistów, to bardzo możliwe. To akurat mi nie przeszkadza.
-
Gość: classy, 217.98.56.*
2010/02/07 20:26:39
Autor ma chyba super czuły nos, bo zapach tego perfumu trzyma na skórze ok 2h, tylko (pisze o oryginale nie podróbie)!
-
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/02/11 14:04:29
Gdyby nie miał superczułego nosa,
nie mógłby pisać tego bloga :)

Butelka z gatunku tych, które się zdejmuje z półki i chowa
jak mają przyjść znajomi.
(Jest kiczowata jak nie wiem co)
-
Gość: Trax6, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/25 14:26:51
Mam pytanie czy ten wizerunek meskiego he torsu w Fierce to nakleka przyklejona do tylniej scianki czy wizerunek zatopiony jest w szkle?
-
Gość: macio, *.chello.pl
2010/04/18 13:00:21
naklejka