Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

POLO - nieśmiertelny męski klasyk

W każdej dziedzinie sztuki wena od czasu do czasu natchnie artystę tak dogłębnie, poprowadzi go w tak niezwykłym kierunku, tak szczęśliwie splecie się z okolicznościami danej chwili, że artysta stworzy to jedno jedyne dzieło mające znamiona geniuszu. Najczęściej zdarza się to jeden raz w jego życiu. Bo przecież życie artysty dzieli się na dwa etapy: ten przed jego najwybitniejszym dziełem i ten po nim. Pierwszy etap charakteryzuje dążenie do stworzenia dzieła genialnego. Drugi - dążenie do powtórzenia go. O ile pierwszy - z natury rzeczy - kończy się sukcesem (choć nie każdemu artyście jest to dane), o tyle drugi - z natury rzeczy - porażką. Owszem - zdarzają się w tym drugim okresie dzieła wybitne, jednak nigdy nie dorównują temu jedynemu. Choć mogą nawet przewyższać je bezwzględną jakością, to brakuje im tego szczęśliwego, magicznego splotu różnych naturalnych okoliczności, bez których nawet wybitne dzieło nie będzie dziełem genialnym...

Takim genialnym dziełem bez odrobiny wątpliwości musi być POLO Ralpha Laurena autorstwa Carlosa Benaima. Nikt nie przekona mnie, że fakt, iż POLO od ponad 30 lat jest jednym z najlepiej sprzedających się męskich perfum na świecie wynika li tylko z dobrego marketingu, promocji albo (sic!) estetyki flakonu. Nic z tych rzeczy. Zapach broni się sam i mimo zmieniających się trendów znika z perfumeryjnych półek śmiem twierdzić w spokojnym, ale stałym tempie. POLO to historia, POLO to legenda. Z czego wynika jego ponadczasowa popularność? Odpowiedź na to pytanie jest co najmniej trudna. Zabawne wyjaśnienie przyszło mi o głowy. Mianowicie POLO w pewien sposób odnosi się do archetypu męskiego - amerykańskiego twardego faceta, zdobywcy Nowego Świata, mieszkającego we własnoręcznie postawionej, omszałej chacie w lesie, który nie rozstaje się ze swym ulubionym koniem ze skórzanym siodłem i tytoniem, który żuje lub pali. Jego flanelowa koszula i skórzany płaszcz przesiąknięte są wonią tytoniu i rozmaitych ziół, których ów samotny kowboj dodaje do własnoręcznie przyrządzanych w swej chacie potraw. Bo przecież mieszka sam i sam sobie gotuje to, co upoluje i to co znajdzie w lesie bądź przydomowym ogródku. To istota kompozycji Benaima :-) Supermęskiej, dodajmy. Ona aż bucha testosteronem. I choć na flakonie widnieje pan grający na koniu w polo, to dla mnie nijak się on ma do samej kompozycji (choć na pewno lepiej pasuje tu, niż na kolejnych wcieleniach  POLO BLUE, BLACK, DOUBLE BLACK itd.).

Pierwsze nuty to zielona świeżość - w sensie zielonych przypraw, nie trawy czy bambusa (!). Po chwili objawia się charakterystyczny akord serca, będący połączeniem iglakowej woni z paczulą, mchem i wetiwerem. Jest więc na tym etapie jakby leśny i ten akord - będący znakiem szczególnym POLO - może niestety dziś wielu osobom kojarzyć się nieco z odświeżaczami do powietrza w sprayu o zapachu właśnie "leśnym". Choć rzecz jasna POLO pachnie tu nieporównanie bardziej szlachetnie, to jednak wiem, że dla niektórych ta nuta jest nie do przyjęcia i stanowi o tym, że POLO jest odrzucany bądź określany jest jako staromodny. Moim zdaniem sporo w tym przesady, choć najwyraźniej zdaniem samego Laurena coś musiało być na rzeczy, skoro całkiem niedawno wylansował unowocześnioną wersję zielonego POLO - Modern Reserve. Nie wycofał jednak klasyka w oryginalnej formule - na szczęście. Tak czy inaczej - koniec wieńczy dzieło, jak zwykło się mówić. Skórzano-tytoniowy finał, który trwa większą część dnia, w sposób ultramęski kończy tę kompozycję. POLO charakteryzuje się niezwykłą mocą i powalająca trwałością (spokojnie do 10 godzin). Należy więc ostrożnie traktować atomizer, by nie zamęczyć własnych receptorów i nie narazić otoczenia na zbyt intensywne doznania. POLO jest zapachem, który nie zawiedzie mężczyzny. Nie zniknie w połowie dnia, nie przeistoczy się w jakiś duszący, trudny do wytrzymania smród. Będzie obecny i wyczuwalny w pięknej męskiej formie przez wiele, wiele godzin, czy to zima, czy lato, czy słońce, czy deszcz, czy dzień, czy noc. Bo to prawdziwy przyjaciel  prawdziwego faceta :-) 

 typ zapachu: ziołowo-drzewny

  • nuty głowy: zielone i świeże - bylica pospolita, bazylia, tymianek, kmin, kolendra i goździk
  • nuty serca: mocne i męskie - iglaki przyozdobione nutami paczuli, mchu dębowego i wetiweru 
  • nuty bazy: skóra, tytoń, tymianek  tworzące intensywny "ogon" zapachowy
  • twórca: Carlos Benaim
  • rok wprowadzenia: 1978
  • moja klasyfikacja: ponadczasowa elegancja, raczej dla dojrzałych mężczyzn, uniwersalny (na zimno i ciepło, na dzień i wieczór), wierny męski zapachowy towarzysz, który nie zawiedzie
  • moja ocena w skali 1-6:
  • kompozycja: 5
  • trwałość: 5
  • flakon: 3
wtorek, 17 listopada 2009, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw

Komentarze
Gość: hariko, *.chello.pl
2010/01/28 18:23:12
Moim zdaniem to juz klasyka! Jednak wciaz inspirujaca klasyka!!!