Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

EMANUEL UNGARO III. Męskie kwiaty.

Dużo informacji znaleźć można na forum Basenotes na temat historii tej kompozycji, która nie jest bez znaczenia. W skrócie: rzecz przeszła reformulacje (nie wiadomo dokładnie kiedy). "Ogólnie" wiadomo jednak, że "stare UNGARO III jest lepsze niż nowe". Przy czym to stare jest w zasadzie nie do dostania, a już szczególnie w Polsce. Co takiego - oprócz samego zapachu - odróżnia "stare" od "nowego"? Ano przed zmianą formuły woda ta produkowana była (w sumie dość krótko) we Francji i na flakonach z tamtego czasu znajdziemy info: "Made In France". Zaraz po tym okresie marka UNGARO została kupiona przez Włocha - niejakiego SALVATORE FERRAGAMO - a produkcja perfum przeniesiona do Włoch. Przy okazji pogrzebano w ich recepturze. Co dokładnie zmieniono - nie wiadomo. Od tego czasu na flakonach widnieje rzecz jasna "Made In Italy", a także FERRAGAMO. I tę nowszą wersję UNGARO III poddałem testowi. Zanim cokolwiek o samym zapachu, muszę stwierdzić, że jeśli nowe UNGARO jest "słabsze" od starego, to stare musiało być ARCYdziełem. Należy jednak pamiętać, że wszystko to jest kwestią gustu. Poza tym bardzo często w takich przypadkach perfumomaniacy deprecjonują unowocześnione formuły perfum, nieraz nie mając do tego żadnych racjonalnych podstaw. Jedynie przekonanie, że "stare było lepsze". Ale czy można traktować to jako regułę?? Nie sądzę. 

Ale przejdźmy do naszego bohatera.

UNGARO III jest zapachem - nie bójmy się tego określenia - kwiatowym. Mimo to zdecydowanie męskim. Można - a wręcz należy - go także po męsku aplikować. Czyli nie bać się atomizera. Śmiała aplikacja w tym przypadku zwiększa szanse na niezwykłe olfaktoryczne przeżycia. Gwarantuję również, że raczej nie "zatruje" otoczenia :-) Warto wspomnieć, że nie byle kto pracował nad UNGARO III. Mistrz Jacques Polge to od lat z powodzeniem nadworny nos CHANELA, a pan Demachy to wieloletni współpracownik DIORA i autor pierwszego męskiego UNGARO, a ostatnio DIOR HOMME COLOGNE. Tandem więc zaiste wybitny.

Otwarcie to mix akcentów cytrusowych, lawendy (mniej) i szałwii (więcej). Wymienioną w akordzie otwarcia nutę wódki (!) traktuję jako żart. Niemal każda Eau De Toilette zaczyna się alkoholowo, po prostu ze względu na zastosowany alkohol jako rozpuszczalnik olejków eterycznych. Wódki więc tu (na szczęście) nie czuję. Po "odparowaniu" cytrusów pojawia się nuta, która przypomina mi nieco temat przewodni kompozycji PALISANDER Comme Des Garcons. Podejrzewam, że ta słodkawa drzewna nuta to mahoń. Inne porównania na tym etapie, to BASALA SHISEIDO, tyle że delikatniejsze. Jednak siłą tej kompozycji jest to, co następuje później. Są to kwiaty - przede wszystkim róża i geranium, rozjaśnione jaśminem i konwalią. Subtelny kwiatowy akord serca to trademark tych perfum. To ich istota.  Jednak prawdziwa uczta dopiero przed nami. A trzeba na nią poczekać ładnych kilka godzin. Bowiem akord bazy UNGARO III to dzieło perfumiarskiego geniuszu. Przyznam, że dawno nie miałem tak zaskakującego i pozytywnego olfaktorycznego przeżycia. Po dobrych 8 godzinach od użycia UNGARO zapomniałem o nim w natłoku rutynowych zajęć. Nagle przyłapałem się na zastanawianiu się, cóż to tak intrygująco i niesamowicie pachnie? No i olśnienie. To ja!  Akord bazy UNGARO III - "bezcenny" :-)           Innymi słowy N I E S A M O W I T Y. Tajemniczy, intrygujący, niepodobny do niczego. Jakie składniki tworzą jego świetność? Nie odpowiem na to pytanie, bo nie wiem. Wiem jednak, że to mistrzostwo twórców spowodowało, że z tych tradycyjnych perfumiarskich nut skomponowali tak niezwykły utwór, który "na domiar dobrego" ma wspaniałe, pełne zapachowych uniesień zakończenie. UNGARO III to naprawdę świetny i godny polecenia męski zapach. Szczególnie polecam go wielbicielom ENVY GUCCI. Nie - nie są podobne, ale dzielą tę samą filozofię. Mają zbliżony charakter.

Jako ciekawostkę dodam, że w polskich internetowych perfumeriach pojawiły się flakony 30 ml w cenie - delikatnie mówiąc - przystępnej (niewiarygodnie niskiej!). Warto więc poszukać i zaopatrzyć się. Naprawdę warto.

Nuty głowy: pomarańcza, mahoń, kolendra, lawenda, wódka, szałwia, cytryna

Nuty serca: jaśmin, konwalia, róża, geranium

Nuty bazy: drewno sandałowe, paczula, piżmo, mech dębowy, wetiwer, cedr 

Typ zapachu: kwiatowy

twórcy: Jacques Polge, Francois Demachy 

rok wprowadzenia: 1993

moja klasyfikacja: subtelny, elegancki, uniwersalny, oryginalny, tajemniczy

moja ocena w skali 1-6:

kompozycja: 5

trwałość: 5

flakon: 4

sobota, 07 listopada 2009, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw

Komentarze
2009/11/12 19:11:25
Podobno urok wódki polega na tym, że nie można jej poczuć :) A poważnie mówiąc, tak dawno już wąchałem UIII, że aż nie pamiętam jak pachnie. Potwierdzam jednak, że współczynnik "value for money" zdecydowanie znakomity w przypadku tego zapachu. Dodam tylko do tego, co napisałeś, że "setki" też można wyrwać w atrakcyjnej cenie.
Pzdr.