Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

Pierwszy kroczek na podwórko Lutensa

"Wyzwaniem jest stworzyć zapach, który nie przypomina niczego, co jest dostępne na rynku i jednocześnie jest wystarczająco piękny, by każdy chciał go kupić."

Christopher Sheldrake - nadworny nos Serge'a Lutensa....

FIVE O'CLOCK AU GINGEMBRE czyli herbatka z imbirem

Pewnie będę się powtarzał, ale nuty herbaciane w perfumach należą do moich ulubionych. Stąd chyba decyzja, by rozpocząć dokładniejsze poznawanie kompozycji Serge'a Lutensa od Five O’ Clock Au Gingembre. Zapach skomponował oczywiście Christopher Sheldrake (co ciekawe autor m.in. damskiego PERCEIVE marki Avon - całkiem ładnie pachnącej wody toaletowej). Patrząc na listę akordów Five o'Clock, uderza ich "smakowość". I coś w tym jest. Początek to dla mnie smażona skórka pomarańczowa - zapach kojarzący się z dzieciństwem, gdy tego typu przetwory moja mama przygotowywała własnoręcznie. O ileż bogatsze olfaktorycznie było dzięki temu nasze dzieciństwo! Dziś - w czasach półproduktów oraz przetworów gotowych - dzieci nie czują w domu zbyt wielu takich naturalnych, pięknych i zapadających na zawsze w pamięć zapachów. A szkoda. Wracając jednak do tematu - po pewnym czasie Five O'Clock traci na cytrusowości i robi się herbaciany i słodkawy. Taka herbatka z miodem, skórką pomarańczową, odrobiną cynamonu i pewnie imbiru. Wraz z upływem czasu dochodzi do akordu bazy, którym jest - jak dla mnie - wyraźna woń herbaty. Miło, lekko, przyjemnie. Zapach nieabsorbujący, niezobowiązujący, fajny. Raczej delikatny, choć o przyzwoitej trwałości.  Relaksujący, świetny na ten jakże miły czas pomiędzy wzięciem kąpieli a pójściem spać. Domowy, pantoflowy. Dla panów i dla pań. Na jesienne i zimowe wieczory przy kominku (jak ktoś ma, a jak nie - to od czego wyobraźnia? ;-). Nie ma tu jednak żadnej rewelacji. No ale jeśli twórca chciał, by spodobał się wszystkim....

 

Autor: Christopher Sheldrake

Nuty: bergamotka, kandyzowany imbir, miód, pieprz, czarne kakao, rozpływające się w ustach delikatne ciastko (!), piernik, paczula, wetiwer

 

VETIVER ORIENTAL czyli........

Wetiwer to kolejny perfumowy składnik z mojej listy ulubionych. Klasyczny VETIVER Gurelaina często towarzyszy mi w słoneczne ciepłe dni, a magiczny VETIVER DANCE Andy Tauera jest na mojej liście "must have". Charakterystyczne dla tych kompozycji - i dla wielu wielu innych opartych na wetiwerze - jest zastosowanie nut cytrusowych jako jego niedłącznych towarzyszy. Na tym tle propozycja Lutensa wyróżnia się. Mamy tu bowiem bardzo osobliwą mieszaninę składników, z których warto wyróżnić te tworzące akord serca i decydujące tak naprawdę o orientalnym charakterze kompozycji: gwajak i czekolada. Niesamowite połączenie. Początek zapachu jest faktycznie zielonkawy, drzewny. Chwilę potem wyczuwalny staje się korzeń wetiweru otoczony słodkawą (ale nie słodką!!), ciepłą otuliną gwajakowo-czekoladową. Czekolada jest tu jednak niezwykle subtelna, niewyczuwalna jako osobny składnik, lecz zmiksowana z gwajakiem w jedną delikatną ciepłą substancję. Finał to ewidentny gwajak, nieco podobny do tego z GAIAC M.Micallef. Przyjemny, trzeba przyznać. Jednak VETIVER ORIENTAL nie stał się dla mnie obiektem pożądania. Miło jest spryskać nim przedramię przed snem. Owszem. Przyjemnie się wówczas zasypia. Ale to wszystko. Tradycyjne użycie go nie przyniosło mi specjalnych przeżyć. Było tak sobie. Był delikatny, trzymał się raczej przy skórze, miał średnią trwałość - ok 6 godzin. Amatorom wetiweru jednak polecam wypróbowanie ze względu na jego niesztampowe ujęcie. Tak tylko żeby uzmysłowić sobie, że "można i tak".

Autor: Christopher Sheldrake

Nuty głowy: zielone ziołowe soki, irys, drzewne nuty gałęzi

Nuty serca: korzeń wetiweru, drewno gwajakowe, czekolada

Nuty bazy: piżmo, ambra, drewno sandałowe, labdanum

 

MIEL DE BOIS czyli miodowe drzewa

Miodowe drzewa wbrew subtelnej nazwie są najmocniejszą, najbardziej wyraźną kompozycją z opisywanej trójcy. Zaczynają się niezwykle ostrą, wręcz zatykającą nos ferią drewna gwajakowego i - podobno - dębu. Jest mocno słodko i drewnanie. Z czasem te dość długo trwające nuty ustępują niezwykle wyraźnemu akordowi miodowemu, by po kilkudziesięciu minutach sfinalizować się jako specyficzna woń wosku pszczelego (co potwierdziła osoba zorientowana, bo ja tego zapachu po prostu nie znałem). W każdym razie to jedna z tych kompozycji, które pięknie i wyraźnie ewoluują, zgodnie z zamierzeniami twórcy. Tym zapachem naprawdę można się upajać. Za każdym użyciem podoba mi się bardziej. No i zaliczam go do tej samej olfaktorycznej rodziny, do której należy GAIAC M.Micallef. To ten sam typ, tylko że głośniejszy. Z pośród wszystkich propozycji Lutensa, które tu opisałem Miel De Bois przemawia do mnie najbardziej. Czuć wysokiej jakości składniki, czuć ewolucję zapachu. No i ma on największą trwałość, a akord bazy jest całkiem intensywny. 

Autor: Christopher Sheldrake

Nuty głowy: suche, łamiące się i pękające w dłoniach drewno gwajakowe i dębowe.

Nuty serca: słodki i gęsty biały miód

Nuty bazy: wosk, nuty zwierzęce, irys, głóg  

Reasumując muszę oddać Sheldrakeowi: pomysłowość (choć koncepcje są pewnie autorstwa Lutensa, za to ich realizacja robi wrażenie), świetny warsztat, składniki wysokiej jakości. Ma też wyraźnie wyczuwalny styl. Jego kompozycje są przyjemne, ciepłe, naturalne, ale niebanalne. Rozbudziły moją ciekawość wobec kolejnych pozycji z kolekcji Lutensa.

sobota, 31 października 2009, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw