Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

Lorenzo Villoresi - magiczny powiew Toskanii cz.III

Jak na rasowego perfumiarza przystało Mistrz Lorenzo Villoresi zinterpretował po swojemu najbardziej popularne i tradycyjne składników perfum. Tak powstały : VETIVER, MUSK i PATCHOULI. Z jakim efektem? Powąchajmy...

VETIVER Villoresiego podoba mi się. Jest naturalny, mocny i ma charakterystyczną kwaśno-ziemistą nutę. Czuje się w nim rękę i styl Mistrza. Tytułowy bohater obudowany jest wieloma kwiatowymi oraz ziołowymi składnikami, które w efekcie łagodzą wetiwerową ostrość. W żadnym momencie trwania zapachu nie mamy jednak wątpliwości "kto tu rządzi".

Im bliżej finału, tym bardziej wyczuwalna jest paczula zbliżona do tej znanej z PATCHOULI tego samego autora (opis w dalszej części), jednak zdecydowanie mniej intensywna i przez to akceptowalna. Drydown ma postać charakterystycznego pięknego "dymku" wetiwerowego snującego się za nosicielem. Całość sprawia bardzo naturalne wrażenie, nie ma tu mowy o syntetycznych akordach. Zapach dobrze się nosi, pobudza, dodaje energii. Jest przyzwoicie trwały i "wyczuwalny". Nie ma tu żadnych eksperymentów. Villoresi ma raczej spore poszanowanie dla tradycji i nie tworzy dzieł modernistycznych czy awangardowych. Jego zapachy są naturalne, a przynajmniej takie robią wrażenie, i są zdecydowanie tradycyjne. Dla jednych będą to zalety, dla innych wady. Kwestia gustu. W każdym razie VETIVER jest na mojej liście udanych kompozycji Villoresiego.

Nuta głowy: drewno krzewu róży, bergamotka, lawenda, olejek galbanum, mięta, petit grain
Nuta serca: neroli, szałwia, seler, kminek, gałka muszkatołowa
Nuta bazy: wetiwer, piżmo, bób tonka, sandałowiec, mech dębowy, drewno cedrowe, paczula

MUSK. Piżmo jako takie nie należy do moich ulubionych akordów. Zwykle pojawia sie w perfumach jako składnik akordu bazy (utrwalacz) i jako taki z reguły mi nie przeszkadza, czasem nawet podoba mi się (jak choćby w Narciso Rodriguez For Him). Jednak piżmo jako główny składnik - nie do końca mnie przekonuje. MUSK jest z początku ostry, słodkawy i jakby nieco syntetyczny. Z czasem po prostu wietrzeje, traci na intensywności i.... nic specjalnego się nie dzieje.  Tyle składników, a efekt końcowy raczej mizerny. Jest monotematycznie i monotonnie. Ale tak chyba miało być. Bez niespodzianek. Piżmo to piżmo. Ma być zmysłowo i zwierzęco. Czy jest? Nie umiem ocenić. Drydown jest przyzwoity, ciepły i kto wie... może i atrakcyjny. Jednak moim zdaniem MUSK to jedna z najmniej udanych kompozycji Villoresiego. Jako ciekawostkę dodam, że gdzieś w Internecie trafiłem na informację, że MUSK to ulubione perfumy Brada Pitta. Być może dla kogoś będzie to wystarczający powód, by je potestować.

Nuta głowy: olejek galbanum, kardamon, kwiaty, bergamotka
Nuta serca: geranium, róża
Nuta bazy: piżmo, sandałowiec, cedr, mech dębowy, drewno krzewu róży, wanilia

PATCHOULI - to perfumy wg mnie nienoszalne. Paczula w wersji spleśniałej, zajeżdżająca wilgotną, zatęchłą piwnicą. Bardzo intensywna i trwała.  Ale niestety wg mnie trudna do zaakceptowania na skórze. Raczej ciekawostka dla koneserów i perfumomaniaków niż praktyczne perfumy. Lawendowo-paczulowy początek (zabójcza mieszanka) uderza w nozdrza z ogromnym impetem. Potem jest już tylko paczula, paczula, paczula....Okrutny to zapach przyznam szczerze. Zaliczam go do tej samej grupy śmierdzieli co DIRT Demeter. Raczej nie odważę się go użyć. Co więcej - trudno mi sobie wyobrazić by ktokolwiek mógł używać tych perfum...    

Nuty głowy: paczula, lawenda
Nuty serca: paczula
Nuty bazy: paczula, sandałowiec, wetiwer, drewno cedrowe, mech dębowy, piżmo, żywica benzoesowa 

niedziela, 11 października 2009, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw