Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

Corso Como 10. Mediolański drewniaczek.

Na uliczce Corso Como w północnym Mediolanie pod numerem 10 znajduje się sklep-galeria założona na początku lat 90-tych ubiegłego wieku przez Carlę Sozzani. Dziś to bardzo znane i kultowe miejsce w Mediolanie oferuje selekcjonowaną odzież, dzieła wzornictwa użytkowego, akcesoria do domu, książki, płyty CD i rozmaite dzieła sztuki. Ma także w swej ofercie unikalne perfumy pod nazwą (kto zgadnie?....) Corso Como 10. Zapach powstał w 1999 roku z winy niejakiego Oliviera Gillotina (ostre nazwisko, trzeba przyznać). Należy do mojej zdecydowanie ulubionej kategorii, w której nuty drewniane spotykają się z lekko chemiczną wonią żywic i dymem kadzidlanym.

Plotka głosi, że receptura została poddana reformulacji, w wyniku której pozbawioną ją składnika drewna sandałowego. Niestety nie wiem, czy posiadany przez mnie dekant pochodzi z egzemplarza sprzed czy po reformulacji. Niemniej wyczuwam w nim drewno sandałowe.  

Pomimo, że drewniany początek CC10 uderza dość solidnie po nozdrzach, to generalnie jest to kompozycja bardzo delikatna i - niestety - bardzo nietrwała. Mogłaby być i byłaby znacznie atrakcyjniejsza, gdyby tylko po dłuższej chwili nie znikała. No ale dyskusyjna trwałość wielu perfum niszowych to temat na osobny wpis. Zanim jednak CC10 zniknie, przechodzi na skórze pewną modyfikację i staje się nieco "kremowy", by następnie wydobyć z siebie subtelną nutkę kadzidlaną. Corso Como 10 jest zapachowym krewnym kilku propozycji Comme des Garcons (choćby PALISANDER czy HINOKI), ale nie ma tak silnej "osobowości" jak kuzyni. Mimo to mógłby z powodzeniem zasilić szeregi oferty CdG ze względu na dość unikatowy, drewniano-chemiczny charakter.

Reasumując - Corso Como 10 to zapach interesujący, jednak nie zrobił na mnie dużego wrażenia. Brakuje mu charakteru i trwałości. Niewiele się dzieje po jego aplikacji. Jest raczej statyczny i jednowymiarowy. Poza tym spotkałem się z opinią, że "śmierdzi jak w publicznej toalecie". Przynać trzeba, że opinia to dość zaskakująca, oryginalna, ale i nieco.... niepokojąca. Pachnąc Corso Como 10 wolałbym jednak nie być w ten sposób odbierany przez otoczenie :-)

Nuty: drewno sandałowe, kadzidło frankońskie, piżmo, róża, geranium, wetiwer i bardzo rzadki olejek z Malajskiego drewno agarowego (oud).

sobota, 10 października 2009, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw