Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

HEELEY CARDINAL. Nie - dziękuję.

Zaprosiłem Kardynała do siebie, by bliżej go poznać. Zawsze mnie intrygował, ale prócz jednego przelotnego spotkania, nie miałem okazji poznać go bliżej. Pod nieco dłuższym poznaniu Kardynał okazał się być nie tyle typem księdza głęboko uduchowionego, mistycznego i przesiąkniętego kadzidlanym dymem, ile tradycyjnym, katolickim, zdystansowanym i wyrachowanym rezydentem katedry w Awinion.  Pachnącym obrzydliwie zakonnikiem o rozdętym ego, którego obecność przyprawia mnie o mdłości. Nie wytrzymuję zbyt długo w jego towarzystwie. Zbyt silnie odczuwam w nim woń nastarszej hierarchicznej instytucji świata. Bliżej mi do duszpasterzy z powołania, niż do wysokiej rangi urzędników kościelnych. A ich zwierzchnikiem zdaje się być Kardynał...

Zapachowo CARDINAL - przynajmniej w pierwszych minutach po aplikacji - to bardzo, ale to BARDZO bliski krewny AVIGNON Comme des Garcons. To ten sam typ kadzidła słodko-mdlącego. Nie ma tu dymu, jaki lubię. Test porównawczy wykazuje, że po opadnięciu pierwszej aldeyhydowej "chmury" Kardynał ma słodszą i mniej "niedostępną" naturę, niż dzieło Duchafoura, które na skórze okazuje się nieoczekiwanie bardziej suche i szybujące zdecydowanie bliżej katedralnego sklepienia. CARDINAL jest bliżej ziemi, nie jest tak uduchowiony. Przyznam jednak, że po pierwszych testach  bezpośrednio z atomizera CARDINAL zemdlił mnie. Nie pamiętam już, kiedy jakiś zapach tak źle na mnie wpłynął. Dosłownie obawiałem się do niego wracać. Teraz sądzę, że to pewnie zasługa aldehydów, które na samym początku dosłownie powalają . Potem zapach mości się na skórze i obok wciąż obecnych nut labdanum i olibanum pojawiają się słodkie akcenty ambry oraz ciepła paczula. Nie zmieniają one jednak na tyle całości, bym w którykolwiek momencie czuł się przekonany do dzieła Heeleya. Zarówno jego CARDINAL jak i pokrewne AVIGNON to zdecydowanie nie moja "para kaloszy".

nuty głowy: czerwony i czarny pieprz, aldehydy

nuty serca: labdanum (czystek), kadzidło frankońskie

nuty bazy: wetiwer, szara ambra, paczula

poniedziałek, 21 września 2009, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw

Komentarze
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/03 13:25:39
Do autora. Jak wygląda sprawa trwałości tej wody ?

Pozdrawiam
Marek
-
fqjcior
2010/06/03 14:34:54
Trwałości nie pomnę niestety. Szybko rozstałem się z kardynałem. Dziś - mając nieco więcej doświadczenia - wiem, że to nie tyle same aldehydy mnie drażniły, co ich połączenie z olibanum, frankincense - inaczej mówiąc kadzidłem frankońskim. Ostatnio testuję CEREMONY Normy Kamali i mam podobny problem, co z Kardynałem. Czy są w niej aldehydy - nie wiem, ale mdląca, słodkawa nuta kadzidlana wciąż przerasta moją "wytrzymałość olfaktoryczną".