Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

Dior EAU SAUVAGE i Hermes EAU D ORANGE VERTE

Pora letnia to czas, gdy w sposób naturalny preferuję zapachy lżejsze, orzeźwiające. Do takiej grupy z pewnością zaliczają się klasyczne, tradycyjne kompozycje oparte na cytrusowych nutach wody kolońskiej. I nie ma co się oszukiwać - pomimo "dziadkowych" konotacji, świetnie sprawdzają się w upalne, słoneczne dni. Pozwalają poczuć się rześko i świeżo.

Jak więc mają się do siebie dwaj wybitni przedstawiciele tej grupy zapachów: szeroko znany klasyk zaprezentowany w 1966 roku Eau Sauvage Diora autorstwa Mistrza Edmonda Roudnitski i - nieco mniej popularny oraz młodszy (debiutował w 1979 roku jako Eau De Cologne Hermes ) Eau D'Orange Verte Hermesa? Na początek powiem:  mimo, że podobne, to jednak bardzo różne, a wprawny nos nie pomyli ich na pewno.  Ogólnie rzecz biorąc propozycja Hermesa jest bardziej zorientowana na owoce, w tym oczywiście cytrusy i nieznacznie ewoluuje w czasie. Sauvage to jednak bardziej wyrafinowana kompozycja, wzbogacona o niezwykle tradycyjne perfumiarskie składniki (lawenda, jaśmin), zmieniająca się w czasie, zgodnie z tradycją francuskiego perfumiarstwa. Ale do rzeczy....

 

 

Początek Orange jest mocny, cytrusowo-owocowo-orzeźwiający. Cytrusowo owocowy coctail trzyma się dość długo, by później zmierzać ku utracie intensywności i przechodzić w bardzo delikatną, trudną do określenia, trochę nijaką bazę. O ile początek to "prawdziwa woda pomarańczowa", o tyle po ok. 30-40 minutach to w zasadzie nic nadzwyczajnego. Lajcik. Ale w upalne dni na pewno przydatny, no i przecież można zawsze powtórczyć aplikację, by znów upajać się pomarańczowym szaleństwem. Jedno jest dla mnie pewne - poniższy opis poszczególnych akordów i nut obiecuje wiele, ale efekt jest raczej ubogi i jednowymiarowy. Fakt - gdzieś tam jakiś cień lawendy chyba się snuje, ale mój jednak amatorski nos nie identyfikuje wielu innych z wymienionych poniżej nut... D' Orange Verte zaczyna się wodospadem, bardzo szybko jednak przechodzi w strumyczek, by zaraz potem zniknąć w drążonej skale... Krótko, aczkolwiek dość intensywnie

Nuta głowy: papaja, kolendra, mandarynka, bazylia, mięta, mango, bergamotka, cytryna
Nuta serca: rozmaryn, lawenda, liść i kwiat pomarańczy, konwalia
Nuta bazy: mech dębowy, paczula, piżmo, cedr, drewno sandałowe
 

 Eau Sauvage to jednak "inny zwierz". Początek - ostry, cytusowy, z niesamowicie, wspaniale kręcącą w nosie bardzo naturalną w swym aromacie lawendą. Lawenda dosłownie po chwili łagodnieje, by po ok. 10 minutach zniknąć bezpowrotnie. Zapach pięknie przechodzi w kwiatową fazę. Właśnie ta faktyczna, mocna obecność lawendy, a potem nut kwiatowych (jaśmin! - ciekawe czy z Grasse?) odróżnia Sauvage od D'Orange Verte. No i "Dzikus" ma jednak więcej czasu, powoli rozwija się, dłużej i intensywniej trwa, a każda jego faza to prawdziwa perfumiarska klasa. Finał nieco przełamuje dotychczasową harmonię owoców i kwiatów, będąc miksturą drewna sandałowego i wetiweru, w której jednak nuta przewodnia wciąż jest obecna. Tu jest już bezdyskysyjnie męsko.

Nie bez przyczyny Sauvage uważany jest za jedno z największych i najdoskonalszych osiągnięć perfumeryjnych w historii. Wielkie dzieła są zwykle wielkie, bo są w jakiś sposób przełomowe, wchodzą na nowe ścieżki, pokazują nowe kierunki, poszerzają swą własną kategorię. W tym kontekście wrócę na moment do obecnej w Sauvage nuty jaśminu. Nie ma co się łudzić, że jest to naturalna molekuła zawarta w olejku wyekstrahowanym z kwiatów uprawianych w Prowansji... Historia Eau Sauvage jest inna, a sława twórcy wynika również z niej. Otóż zastosowano w nim po raz pierwszy w historii (przynajmniej jeśli chodzi o perfumy męskie) syntetycznie otrzymaną aroma-molekułę zwaną Hedione, która ma to do siebie, że do złudzenia przypomina zapach jaśminu. Mistrz dodał jej 2%. Tylko tyle. Niby niewiele, a jednak tak dużo! Bo czymże byłby Sauvage bez tej nuty?? Kolejnym klonem Kolnische Wasser? Od tej pory Hedione gościło i gości w niepoliczalnej liczbie perfum, szczególnie damskich, gdyż działa na umieszczone w nich molekuły kwiatowe analogicznie jak promienie słoneczne na kwiat - ogrzewa, wydobywa aromat i z pomocą wiatru rozprzestrzenia go w powietrzu. 

Eau Sauvage spotkamy do dziś w perfumeriach na półkach z napisem Dior. Był przełomowy, jest ponadczasowy... I chyba każdy ciekawy olfaktorycznego świata mężczyzna powinien zaopatrzyć się we flakon tej substancji, choćby po to, by móc ją kontemplować jak dzieło sztuki. Bo tym właśnie jest. A jeśli komuś podpasuje i będzie Sauvage nosić - tym lepiej. Ja sięgnąłem po niego, by poczuć legendę, by spróbować ją zrozumieć. Zawsze fascynowały mnie te kompozycje, które trwają tyle dziesiątek lat i wciąż są chętnie nabywane i używane. To zresztą przecież marzenie każdego kreatora - wypromować "evergreena" :-) Dziś przychodzi im to znacznie trudniej, niż w przeszłości. Dlatego nie pojawia się nic na miarę Old Spice, Veivera, Sauvage, Polo, Fahrenheita, Cool Watera, Drakkar Noira, Aramisa, Tabaca, pierwszego Carona czy Kenzo PH.  Tak to już jest i chyba... tak musi być. Takie dziwne mamy czasy. Dlatego cieszmy się dostępnością tych arcydzieł z przeszłości, do których "Dzikus" z pewnością należy.

 

 Akord głowy: cytryna, bazylia, bergamotka, kmin, lawenda i nuty owocowe
Akord serca: jaśmin, róża, goździk, korzeń irysa, kolendra, paczula, drewno sandałowe
Akord bazy: mech dębowy, wetiwer, piżmo i ambra

czwartek, 09 lipca 2009, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw

Komentarze
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/03/12 11:37:13
Ciekawe czy późniejsza wersja - Eau Sauvage Extrme - jest równie dobra.
-
Gość: aleksander, *.oswiecim.vectranet.pl
2010/03/13 14:20:36
blox zjadł literkę "e" we wcześniejszym wpisie.


Zachęcony słowami fqjciora:
"[...] każdy odbiera zapach inaczej [...]
Nie ma tu jednej, jedynie słusznej interpretacji,
bo perfumy to sztuka, a nie matematyka.
"
postanowiłem podzielić się refleksją na temat Eau d'Orange Verte.
Dodatkową zachętą jest, że z matematyki jestem słaby,
nad czym ubolewam, mniej więcej, od czwartej klasy szkoły podstawowej,
po dziś dzień.

Baza nie jest nijaka - stanowi mniej intensywną fazę początkową.
Więcej w niej liści i gałązek, niż na początku.

Nuta środkowa, jest jak początkowa, z tym, że może
odrobinkę bardziej można zauważyć mięte.

Początek to pomarańcze, zerwane w pośpiechu z drzewa, wraz z listkami i gałązkami.
Obok pomarańczy, postawiono skrzynkę z cytrynami,
również nie bawiąc się w przebieranie z drzewnych dodatków.
Kompozycję dopełnia mięta.

Najwierniej oddany aromat pomarańczy i cytryn jaki znam.

Kompozycji nie nazwałbym "ubogą", składniki są tak dobrane, że trudno je wysublimować poszczególne frakcje.
Oczywiście, za wyjątkiem pomarańczy, cytryn i mięty.

Budujące jest, że brak jakiejkolwiek syntetycznej naleciałości.
Nie ma fałszywych nut ani chybionych dźwięków,
chociaż w Orange Verte brak miejsca na improwizację,
gdyż utwór jest za krótki.
Za to, przebojowy i perfekcyjnie zagrany.

Ponieważ jest to woda kolońska, trzeba więcej psiknąć.
Calvin Klein opisywał przy swojej serii cK One i Be
iż służy do obfitego i częstego spryskiwania całego ciała
więc i przy Orange Verte można postąpić podobnie.
-
2010/07/17 00:21:10
planuje kupic klasyczna wersje Dior EAU SAUVAGE ktora niestety ma dosc słaba trwałosc i intensywnosc wiec pomyslalem o wersji Extreme której nie testowałem. moze mogłbys cos o niej napisac bo nie wiem czy zapach pozostał ten sam tyle ze intensywniejszy, a moze doznał retuszu rowniez od strony olfaktorycznej :) ? z góry dziekuje
-
fqjcior
2010/07/30 21:08:00
Extreme zachowuje klasyczny akord pierwowzoru, ale jest faktycznie mocniejsza i trwalsza. Bardzo udana zresztą i moim zdaniem godna polecenia.