Opinie na temat zapachów męskich
Blog > Komentarze do wpisu

GEOFFREY BEENE BOWLING GREEN EDT

Cytrusowe szaleństwo uwieńczone ciepłym finiszem 

Polowałem na ten zapach od długiego czasu. Był nie do dostania w Polsce (nawet na allegro!). Zapach rzekomo wycofany z produkcji. Chciałem go nabyć w ciemno, znając jedynie opinie internautów z całego świata (opinie miał z regułu doskonałe). W końcu mam okazję stanąć z nim "twarzą w twarz". Trudno ocenia się ten zapach, bo skojarzenia z mistrzowskim Grey Flannel muszą się nasuwać. Oba zapachy osobiście stworzył Geoffrey Beene. Jednak dzieli je aż 10 lat. Gery Flannel jest świetnym przedstawicielem laty 70tych - cierpko-cytrusowo-mchowo-fiołkwym bezkompromisowm, mocno męskim zapachem. Bowling Green wprowadzony został w 1986/87 roku, czyli miał prawo być jednym z przesadnie skodnesowanych, ciężkich zapachów lat 80-tych. Jednak taki nie jest. Wyprzedzał swe czasy i był już jedną nogą w latach 90-tych. Początek - świeży, oszałamiająco słodko-cytrusowy, pozbawiony syntetycznych nut, bardzo przyjemny. Potem minimalna mięta i werbena (kojarząca się nieco z apteką, jednak nie przesadnie) , aż w końcu stopniowe dojrzewanie zapachu, kończące się długo utrzymująym się 100% męskim aromatem ziół, piżma, paczuli.
Co łączy Bowling Green z Grey Flannel (oprócz kreatora oczywiście)?
1) naturalne aromaty, brak syntetycznych nut (zaleta!). 2) zapach rozwija sie w czasie i pięknie zmienia od nut ostrych do ciepłych i otulających. 3) Flakon - identyczny jak Grey Flannel, tyle że tym razem z białego szkła, 4) równie zwyczajna, by nie powiedzieć prymitywna, etykieta. No i cena - bardzo przystępna jak na zapach tej jakości (co może wynikać własnie z prostoty opakowania). Poza tym używając go mam 100% pewności, że nikt w promieniu 50 km go nie używa... :-) 

 

 

  • typ zapachu:  cytrusowy Fougere
  • nuty głowy: pomarańcza, papryczka Pimento, jagody jałowca, nuty owocowe, goździk, bazylia, wetiwer, bergamotka, cytryna
  • nuty serca: gałka muszkatałowa, bylica, cynamon, lawenda, jaśmin, werbena cytrynowa, mech dębu, szałwia, igły sosnowe, kardamon
  • nuty bazy: rozmaryn, kolendra, drewno sandałowe, jodła, ambra, paczula, mech dębu, brazyliskie drewno różane (palisander), geranium
  • twórca: podobno sam Geoffrey Beene (R.I.P.)
  • rok wprowadzenia: 1986
  • moja klasyfikacja: cytrusowo-słodki z męskim głebokim finiszem, bardziej na ciepłe dni i swobodne okazje
  • moja ocena w skali 1-6:
  • kompozycja: 4
  • trwałość: 5
  • flakon: 2
czwartek, 22 stycznia 2009, fqjcior

Polecane wpisy

  • Zmiana platformy bloggerskiej

    Jak w tytule. Kolejne wpisy będą już publikowane pod nowym adresem http://perfumowyblog.wordpress.com/ . Mam też ambitny cel przenieść tam wszystkie tutejsze w

  • Garść męsko pachnących newsów: lato-jesień 2010

    We wrześniu na półki perfumerii trafi nowy zapach KENZO dla mężczyzn - POUR HOMME EAU DE TOILETTE BOISEE. Nie będę ukrywał, że ta wiadomość zelektryzowała mnie,

  • SISLEY - EAU DE CAMPAGNE

    Czas upływa nieubłaganie i nim się obejrzałem jednemu ze sztandarowych (i jednemu z pierwszych) dzieł Jean-Claude'a Elleny stuknęły 34 lata! EAU DE CAMPAGNE stw